http://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Dzieckohttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Mamahttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Lifestylehttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Wychowaniehttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Zabawahttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Rozw%C3%B3jhttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Dom

sobota, 28 lutego 2015

Chcę, żeby moja córka miała takie dzieciństwo jak ja..

Dzieciństwo w czasach transformacji ustrojowej. Nie było pięknych ubranek, interaktywnych zabawek. Na co dzień brakowało tak wielu rzeczy, a jednak byliśmy szczęśliwi.





Pamiętam lody po kościele w niedziele, po które trzeba było czekać w bardzo długiej kolejce (jedna gałka kosztowała wtedy 30gr, dziś 2 zł). Wycieczki rowerowe z tatą. Sanki zimą, bo przecież kiedyś zimą padał śnieg. Dni wypełnione zabawą, śmiechem. Wakacje u dziadków na wsi kiedy od rana do wieczora siedziało się na dworze. Wyprawy do lasu. Zabawy z moją siostrą, kiedy nikt nie był nam potrzebny do szczęścia. Wakacyjne wyjazdy do wrocławskiego zoo i stanie 2 godziny przed wielkim wybiegiem dla małp. Place zabaw zawsze pełne dzieci.

Tak niewiele nam wtedy było potrzebne do szczęścia. Nikt nie zwracał uwagi na to, w co jest ubrany, czy na kolanie nie zrobiła się przed chwilą dziura. Czy spodnie nie pobrudzą się od siedzenia w mokrym piasku. Kiedy i dlaczego tak wiele się zmieniło? Czy naprawdę zmieniły się potrzeby dzieci, czy może u dorosłych chęci brak?

Pracując w przedszkolu widzę fascynację dzieci wieloma rzeczami. Kiedy włączam im piosenkę i uczę ich do niej prostego układu tanecznego, za każdym razem kiedy utwór się kończy wołają "jeszcze, jeszcze raz". Nawet jeśli piąty raz z rzędu tańczymy dokładnie tak samo do tej samej piosenki, oni nie mają dość. Radość, gdy mogą się wyszaleć na placu zabaw. Albo, gdy odgrywamy jakieś przedstawienie w prowizorycznym teatrzyku. Czy naprawdę kiedy wracają do domu tego typu zabawy już ich nie fascynują? Czy liczy się tylko telewizor lub komputer?

Jako rodzice, często rodzice pracujący, jesteśmy naprawdę zmęczeni. Ogarniamy wiele spraw na raz. Ale czas, który poświęcimy naszym dzieciom, pomimo zmęczenia, jest najlepszą inwestycją w ich przyszłość. Lepszą niż angielski dla dwulatków, lepszą od zostawienia ich na sali zabaw pod okiem nawet najlepszych opiekunek. Ten czas już nigdy nie wróci. Nasze dziecko nigdy później nie będzie tak od nas zależne jak teraz. I już nigdy później nie będzie tak potrzebowało naszego czasu i uwagi. Zwykłe, wspólne rysowanie będzie dla niego cenniejsze niż obejrzenie ulubionej bajki. Jeśli tylko nauczymy tego dzieci od najmłodszych lat, będą i w przyszłości doceniać rozrywki na innym poziomie.

Moi rodzice zawsze mieli dla nas czas. Zawsze dawali nam maks od siebie i tak zapełniali nasze dni, by były piękne i kolorowe. Często im powtarzam, że chciałabym, żeby Jagoda miała takie dzieciństwo, jak ja. I że chciałabym być takim dobrym rodzicem, jakim oni są dla mnie.

Zacznijmy od niewielkich zmian. Spacer zamiast bajki. Lepienie z plasteliny zamiast gier na tablecie (naprawdę ogarnia mnie przerażenie, kiedy widzę niespełna 2-letnie dzieci posługujące się tym urządzeniem!). Wiem, że każdy z nas stara się być najlepszym, najwspanialszym rodzicem. Tyle tylko, że we współczesnym świecie łatwo się jest pogubić. Często dążąc do zapewnienia naszym dzieciom wszystkiego, zapominamy o tym, co jest dla nich najważniejsze - nasz czas.

2 komentarze:

  1. Tylko ze czasy się zmienił, wtedy nie było komputerów, internetu itp Nie ma co porównywać bo to dwa odrębne światy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, że czasy się zmieniły, co nie znaczy, że to nie my kształtujemy późniejsze wybory naszych dzieci. Jeśli będzie nam się chciało dać coś od siebie i wymyślić rozrywki, które będą dla naszego dziecka interesujące to naprawdę jest duża szansa, że wybierze je zamiast komputera.
    Komputer nie jest potrzebny, szczególnie takim malutkim dzieciom w wieku przedszkolnym i młodszym.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...