http://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Dzieckohttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Mamahttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Lifestylehttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Wychowaniehttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Zabawahttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Rozw%C3%B3jhttp://jagodowamama.blogspot.com/search/label/Dom
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wychowanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 września 2016

Siedzę w domu i nic nie robię

Po urodzeniu Jagody szybko poszłam do pracy. Zdążyło mnie więc ominąć całe zamieszanie dotyczące siedzenia matki w domu. Życie jednak sprawiło, że między jedną umową na zastępstwo a drugą miałam kilka miesięcy przerwy. Siedziałam, więc z Jagodą w domu i podobno nic nie robiłam.


poniedziałek, 9 maja 2016

Moje dziecko idzie do komunii..

.. za dobre kilka lat. Ostatnio mąż zaczął liczyć, w którym roku Jagoda pójdzie do komunii, bo podobno już należy rezerwować lokale (serio?!). Szybko uświadomiłam go, że nie wiadomo, który to będzie rok, bo może się zmienić i klasa, w której następuje ten sakrament i wiek, w którym dziecko będzie rozpoczynać szkołę. Także niewiadoma. Cóż, najwyżej miejsc w lokalu dla nas zabraknie. Ale może to i lepiej?


wtorek, 26 kwietnia 2016

Czy wolno nam zwracać uwagę cudzym dzieciom?

Pytanie zadane w tytule wzbudza sporo kontrowersji. Czy wolno nam reagować na zachowania innych dzieci, a jeśli tak to kiedy i w jakich sytuacjach? I druga strona medalu, jak my się czujemy, kiedy ktoś zwraca uwagę naszemu dziecku? Najpierw kilka moich przemyśleń, a później zapraszam Was do dyskusji.


poniedziałek, 15 lutego 2016

Jak zmieniło się moje podejście do wychowania przez dwa lata macierzyństwa?

Jako pedagog i wieloletnia niania sądziłam, że mama wszystko ułożone w głowie. Wiedziałam, jak chcę, by było, co jest dla mnie priorytetem w procesie wychowania. I pewnie Was nie zdziwię, gdy powiem, że rzeczywistość brutalnie zweryfikowała moje piękne plany wychowawcze?


czwartek, 11 lutego 2016

Życie z dwulatką

Wciąż krążę jeszcze przy temacie drugich urodzin Jagody. Co miesiąc staram się Wam pisać jakie nowe umiejętności posiadła moja córeczka. Dziś przyszedł czas na podsumowanie. Co potrafi moja dwulatka? Co lubi?


piątek, 1 stycznia 2016

TOP 5 wpisów z 2015 roku



Kolejny rok nieubłaganie dobiegł końca. Czas na małe podsumowania, które uczynię w swojej głowie. A dla Was małe przypomnienie, czyli pięć wpisów, które czytaliście najchętniej :) A na zdjęciu Jagoda sprzed roku. Jak patrzę teraz na moją pannicę, to aż ciężko mi uwierzyć, że tak się zmieniła :)



sobota, 10 października 2015

Bądź dumna, mamo

 Tak często słyszę narzekanie na swoje dzieci. Na to, że są niegrzeczne, nie chcą jeść, za mało śpią. Słyszę porównywanie, że inne dzieci coś robią, a nasze własne nie. Sama czasem narzekam. A przecież tymi słowami podcinamy skrzydła naszemu własnemu dziecku. I sami przyczyniamy się do tego, że powodów do narzekania jest coraz więcej.


sobota, 26 września 2015

Bunt dwulatka - czy to już?



Bunt dwulatka. Hasło, które straszy. Przed którym drży każda mama. Bo ledwo odetchniemy z ulgą po kolejnych skokach rozwojowych pierwszego roku już z niepokojem wypatrujemy czegoś, co podobno jest jeszcze gorsze.


sobota, 15 sierpnia 2015

Płacz na zdrowie

Czego chce każda mama dla swojego dziecka? By było szczęśliwe. Oczywiście, najlepiej przez cały czas. Robimy wszystko, by zapewnić naszemu dziecku jak najwięcej radosnych chwil. I to dokładnie jako rodzice powinniśmy robić. Ale nasze dziecko ma też prawo odczuwać smutek.


czwartek, 25 czerwca 2015

Dlaczego okłamujesz swoje dziecko?

Kłamstwo często wydaje nam się łatwiejszą drogą. Pomimo, że wiąże się ono z wymyśleniem całej historyjki. Okłamujemy innych, ale niestety okłamujemy też swoje dzieci, nieświadomie ucząc je kłamstwa.


wtorek, 14 kwietnia 2015

Moje dziecko to indywidualista

Takie zdanie słyszę w swojej pracy bardzo często. Wystarczy zwrócić rodzicowi uwagę na jakieś zachowania dziecka, powiadomić o przykrej sytuacji. W odpowiedzi słyszę: "Bo wie pani, ona jest taką indywidualistką". Czy indywidualista to nowe słowo na określenie dziecka, które po prostu jest niegrzeczne?


niedziela, 5 kwietnia 2015

Jak nauczyć dziecko pić wodę

Przy okazji Wielkanocy, kiedy dużo czasu spędzamy przy stole, postanowiłam napisać Wam kilka słów o naszej drodze do dnia dzisiejszego, kiedy to Jagoda wypija dziennie 150-300 ml wody. Jest to nie lada wyczyn, bo nauczenie jej tego zajęło mi.. ponad rok.

www.kalorynka.pl

poniedziałek, 16 marca 2015

Czy zastanawiałeś się kiedyś co czuje dziecko?

Łatwo jest nam narzekać, że nasze dziecko ciągle płacze, że histeryzuje, że mało je, że chce być ciągle na rękach.. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, co czuje dziecko? Zwłaszcza co czuje Twoje dziecko?


sobota, 28 lutego 2015

Chcę, żeby moja córka miała takie dzieciństwo jak ja..

Dzieciństwo w czasach transformacji ustrojowej. Nie było pięknych ubranek, interaktywnych zabawek. Na co dzień brakowało tak wielu rzeczy, a jednak byliśmy szczęśliwi.




niedziela, 15 lutego 2015

Jestem mamą zwyczajną

Chyba każda z nas ma jakąś wizję swojego macierzyństwa. Choćby ogólny zarys tego, jak chcemy wychować swoje dziecko. A później nasze maleństwo się rodzi. I cały ten plan się rozpada. Bo teoria nijak się ma do życia. I nawet jeśli bardzo, bardzo chciałaś, by Twoje dziecko samo spało w łóżeczku, kapitulujesz po kilkunastu nieprzespanych nocach, po godzinach płaczu.


niedziela, 23 listopada 2014

Jagoda, na drugie Histeria

Nie wiem, czy była taka od początku. Owszem, płakała dużo i często, ale przecież wolno jej było. Tak wyrażała potrzeby. A teraz.. Teraz chyba bardziej od potrzeb wyraża płaczem swoje niezadowolenie.

Mamo, zaraz uderzę w płacz!

czwartek, 21 sierpnia 2014

Co wolno dziewczynce, co chłopcu

Ostatnio jedna z czytelniczek zapytała mnie, czy wychowuję Jagodę zgodnie z filozofią gender, ponieważ często nazywam ją Jagodkiem. I nie. Jest to jedynie jedno ze zdrobnień, jakie wpadło mi do głowy. Ale pytanie stało się zaczątkiem tej notki.

Czytałam kiedyś książkę "Różowy mózg, niebieski mózg" (którą notabene polecam), w której autorka udowadnia, że różnice w budowie mózgu dziewczynek i chłopców są stosunkowo niewielkie. Dlaczego więc jedna z płci bardziej korzysta z jednej półkuli, a druga z przeciwnej? Dlaczego chłopcy są lepsi technicznie, a dziewczynki językowo? Autorka podaje szereg przykładów, jak my, jako rodzice, ale i społeczeństwo, wpływamy na te uwarunkowania. Jednym słowem zależy to głównie od wychowania i wpływu społecznego.

Dlaczego chłopcy są bardziej sprawni technicznie? Bo dostają klocki, narzędzia, zabawki wymagające logicznego myślenia i kombinowania. Dziewczynki bawiąc się lalkami wykształcają w sobie od małego instynkt macierzyński i empatię. Mówią. Rozmawiają z lalkami i za lalki. Ot dlaczego są bardziej rozwinięte językowo. Mało tego, umiejętności zdobywane w czasie zabawy przekładają się na całą edukację naszych dzieci. Przykładów różnic jest znacznie więcej. Możecie o nich poczytać w przytoczonej przeze mnie książce.

Choć daleko mi do nazwania się zwolenniczką filozofii gender, chciałabym, żeby to Jagoda wybrała, co rzeczywiście ją interesuje. Nie widzę więc powodu, żeby nie miała mieć samochodów, klocków, mieczy i co tam jeszcze jej się zamarzy. Nie uważam też, że nie powinna chodzić w niebieskich ubrankach. Dlaczego miałaby się bawić w dom zamiast w wyścigi samochodowe? Chcę, żeby moje dziecko mogło decydować, czym chce się bawić i żeby nie miała do wyboru tylko lalek, czy kucyków.

Myśląc o tym zauważyłam, że w kwestii wyboru zabawek to chłopcy są bardziej dyskryminowani. Dziewczynka z samochodzikiem, czy klockami jest ok. Może dziwnie spojrzelibyśmy na taką niosącą zabawkę-pistolet albo robota, ale widok ten raczej by nas nie zszokował. Ale chłopiec prowadzący wózek dla lalek? Oj, coś z nim musi być nie tak.. Ostatnio spotkałam takiego chłopca. On prowadził wózek swojej koleżanki, ona jechała na jego rowerku biegowym. Oboje przeszczęśliwi. Więc.. dlaczego nie?

Nie uważam, żeby płeć była wynikiem wyboru. Rodzimy się mężczyzną lub kobietą z jakiegoś powodu. Ale z drugiej strony nie uważam też, że powinniśmy się tą płcią tak ograniczać. Wybierajmy to, co nas interesuje, niezależnie, czy jest to hobby bardziej męskie, czy kobiece (dlaczego facet nie miałby robić na drutach?) i pozwólmy na to dzieciom. Może im to tylko wyjść na plus i spowodować, że w przyszłości będą bardziej wszechstronne, co będziemy mogli zobaczyć już na początkowych szczeblach ich edukacji.

Jagoda w iście dziewczyńskim wydaniu. Ale na co dzień biegamy w spodniach ;)

sobota, 12 lipca 2014

Zapaść się pod ziemię..

Pamiętam pierwszy spacer. Jeszcze domu nie zdążyłyśmy opuścić, a Jagoda już zasnęła. Przespała całą drogę, wniesienie do domu i jeszcze pół godziny w pokoju. Kolejne były podobne. Aż nagle wszystko zaczęło się zmieniać. Z dnia na dzień jest coraz gorzej.

Pędzę z wózkiem, jedną ręką pchając, drugą wkładając smoczek. Powinnam mieć jeszcze trzecią do zabawiania grzechotką i czwartą do naciągania wciąż rozkopywanego kocyka. Nic nie działa. Dziecko płacze jakby je przypalali. Spojrzenia przechodniów mówią dosadnie za jaką matkę mnie mają. Najgorsze są oczywiście spojrzenia innych matek. Znacie to? Pewnie każdej z Was choć raz zdarzył się spacer, w czasie którego, chciałyście się zapaść pod ziemię albo chociaż znaleźć na odludziu.

Jagoda już w szpitalu otrzymała miano najgłośniejszego dziecka i z dumą dba, by tytułu tego nie stracić, a że głos ma donośny, a temperament dość nerwowy, wychodzi jej to świetnie. Płacz na spacerach zdarza się kiedy jest zmęczona i nie może zasnąć. Oraz natychmiast kiedy się obudzi.

Co zrobić w takiej sytuacji? Wypróbowałam kilka możliwości.
1. Uciekać do domu. Jak najszybciej udać się w stronę domu. Tam już dziecko jakoś się udobrucha. Po drodze starać się jak najbardziej minimalizować płacz. Gorzej jak do domu daleko..
2. Wyjąć z wózka. Działa zawsze. Tylko dziecko, jak każdy, szybko przyzwyczai się do dobrego i czasem wózek może okazać się w ogóle niepotrzebny na spacerach, bo małego delikwenta będzie trzeba cały czas nosić. Staram się nie stosować. Ewentualnie w sytuacjach ekstremalnych.
3. Zatkać usta butelką. Zazwyczaj mamy przy sobie wodę do picia, zwłaszcza w czasie upałów. Sposób u nas skuteczny na chwilę. Ale przecież nie można całej drogi przechodzić podając dziecku butelkę.
4. Zabawiać. Śpiewam, wydaje dziwne dźwięki, wyciągam grzechotki i zabawki. U nas metoda mało skuteczna.
5. Zainteresować czymś. Podejście kogoś do wózka, podniesienie oparcia, danie czegoś "nowego" do ręki. Często się u nas sprawdza. Zwłaszcza spotkanie znajomych. Jagoda, bardzo towarzyska dziewczyna, zaraz przestaje płakać.
6. Zignorować i udawać, że nikt nie słyszy. Kiedy Jagoda zasypia, wiem, że jedynym sposobem przetrwania płaczu jest ciągłe wkładanie jej smoczka, podawanie przytulanki i po prostu dalsza droga przed siebie.

A Wy, drogie Mamy, macie jakieś sprawdzone sposoby, jak radzić sobie w sytuacji kiedy mały terrorysta krzyczy wniebogłosy?

niedziela, 22 czerwca 2014

Rola ojca w życiu niemowlęcia

Mój mąż pracuje zazwyczaj 10 godzin dziennie. Czasem dłużej. Pracuje także w soboty. Około godziny zajmuje mu droga do i z pracy. Kolejną godzinę zjedzenie obiadu i kąpiel. Podsumowując nie ma go dla nas od 6 rano do 7 wieczorem. To ja chodzę z Jagodą na spacery, do lekarzy, ćwiczę z nią, karmię, przebieram.. Można by powiedzieć, że w życiu Jagódki prawie go nie ma. A jednak jest!

Jagodzie wystarczy jedno spojrzenie na tatę by się uśmiechnąć. Kilka śmiesznych min, by zacząć się śmiać. Jedno jego słowo by całkowicie rozpłynąć się w miłości do niego. I to jest właśnie rola taty w jej życiu. Te wygłupy i śmiechy. Ta radość :)




Tatusiowie! Najlepsze życzenia z okazji Waszego jutrzejszego święta :) Wy także jesteście ważni!


Zawsze będziecie ich pierwszą miłością ;)

wtorek, 25 marca 2014

Niech się wypłacze..

Jako pedagożka poznałam wiele różnych, często skrajnych, koncepcji wychowania. Zawsze bliżej mi było do tych związanych z rodzicielstwem bliskości, choć nigdy nie chciałam być fanatyczką i pewne rzeczy z góry odrzuciłam. Przed narodzinami Jagody obgadałam temat z mężem i okazało się (co rzadko się zdarza), że pogląd na wychowanie mamy podobny. Pomyślałam: super! Przynajmniej nie będzie zgrzytów. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że większość osób ma pogląd zupełnie inny.

Słyszę: nie noście, później sobie nie poradzicie.
Zgodnie z rodzicielstwem bliskości dziecko jest za małe by się do tego przyzwyczaić i wykorzystywać to w przyszłości. Jak mogę zostawić moją zanoszącą się płaczem i robiącą się siną córeczkę w łóżeczku i jej nie nosić? Ale okazuje się, że są matki, które nie noszą.

Słyszę: niech się wypłacze.
Według współczesnej psychologii płacz jest sygnałem od dziecka, że coś jest nie tak, czegoś potrzebuje. Słyszę czasem, że dziecko wymusza, żeby wziąć je na ręce, ale przecież dziecko nigdy nie płacze bez powodu! Jeśli uspokaja się po wzięciu na ręce to najwidoczniej odczuwało właśnie potrzebę bliskości. Zgodnie z rodzicielstwem bliskości dziecko jest za małe, by rozumieć, że płaczem można manipulować. Nigdy nie zostawiam Jagody by mogła się wypłakać. Ale też nie biegnę do łóżeczka na dźwięk każdego jęknięcia.

Słyszę: nie trzymaj jej pod kloszem.
Ale jak mogę nie trzymać pod kloszem takiego maleństwa? Być może jestem nienormalna, że nie jeździłam z dwutygodniowym noworodkiem po rodzinie i znajomych. Nie zrobiłam tego wtedy i nie robię tego nadal. Co innego odwiedziny u nas w domu, na które pozwalam. Mała jest wtedy w swoim środowisku, w temperaturze, do której jest przyzwyczajona. Nie jeżdżę też z nią po supermarketach, a na spacery nie chodzę do centrum, ale raczej wybieram parkowe alejki, czy obrzeża miasta. Wszystko po to, żeby nie narażać jej na kontakt z wirusami.

Zastanawia mnie, czy rzeczywiście jestem przewrażliwioną matką, która chucha i dmucha na swoje maleństwo? Czy jestem nadopiekuńcza? Czy ktokolwiek może mieć rację przy dylematach wychowania?

A Wy? Jaką drogę wybrałyście w wychowaniu swoich dzieci?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...