wtorek, 26 kwietnia 2016

Czy wolno nam zwracać uwagę cudzym dzieciom?

Pytanie zadane w tytule wzbudza sporo kontrowersji. Czy wolno nam reagować na zachowania innych dzieci, a jeśli tak to kiedy i w jakich sytuacjach? I druga strona medalu, jak my się czujemy, kiedy ktoś zwraca uwagę naszemu dziecku? Najpierw kilka moich przemyśleń, a później zapraszam Was do dyskusji.



Pracując jako nauczycielka w przedszkolu wielokrotnie musiałam reagować na niewłaściwie zachowanie dzieci. Czułam się jednak do tego w pełni upoważniona, bo rodzice sami powierzali swoje dzieci pod moją opiekę. Kiedy znajomi i rodzina podrzucają do mnie swoje dzieci również zwracam im uwagę, ale tu jestem już ostrożniejsza. Reaguję, kiedy naprawdę muszę. Dlaczego? Bo nie chcę wchodzić w wychowanie rodziców. To, że u mnie nie skacze się po kanapie, nie znaczy, że zabraniają tego rodzice. Mówię jedynie "u cioci w domu nie skacze się po kanapie". Nie neguję tego ogólnie, zaznaczam, że to zasada w moim domu, a w domu dziecka może być już zupełnie inaczej. Różni rodzice na różne rzeczy pozwalają swoim dzieciom i nie mnie to oceniać, ale powierzając mi je pod opiekę sądzę, że liczą się z tym, że będą sytuacje, w których będę musiała zwrócić ich pociechom uwagę. Ok, ale to wszystko sytuacje, w których rodzic sam powierza mi dziecko pod opiekę. A co kiedy jesteśmy świadkiem jakiegoś zdarzenia, a nie sprawujemy opieki nad tym dzieckiem? Być może je znamy, może nie. Może jest samo, a może z rodzicami. Co wtedy?

Na naszym osiedlowym placu zabaw większość dzieci bawi się bez rodziców. Tylko najmłodsze, takie w wieku Jagody, przychodzą na plac z opiekunem. Dzieci traktują mnie tam trochę jak swoją ciocię. Rozmawiają ze mną, proponują piaskowe ciasto do zjedzenia, pytają, czy mogą z nami pójść na spacer. Znam zarówno je jak i ich rodziców. Czy to daje mi jakieś prawo interweniowania? Nie wiem. Reaguję w dwóch sytuacjach: gdy zagrożone jest ich lub Jagody bezpieczeństwo oraz gdy komuś dzieje się krzywda. Natomiast jedna starsza sąsiadka ciągle zwraca im uwagę. Że są za głośno, że biegają (a gdzie w takim razie mają hałasować i szaleć?), że zabawki leżą wkoło piaskownicy. Uwagi uwagami, ale kiedy karze im wziąć miotłę w rękę i zamiatać piasek z chodnika albo zmywać kredowe rysunki, które przecież spłucze deszcz, to uważam to za przegięcie. Nie chciałabym, żeby obca baba mówiła mojemu dziecku, co ma robić, zwłaszcza, gdy moim zdaniem nie robi niczego złego. I tu właśnie pojawia się kwestia tego, jak my się czujemy, gdy ktoś zwraca uwagę naszemu dziecku. Pal licho jeśli ma rację, bo np. nasza pociecha wyrywa grabki innemu dziecku. Ale co jeśli ktoś wyraża dezaprobatę dla zachowania, które my uważamy za ok? Reagować broniąc dziecka, a może puścić te słowa mimo uszu i robić swoje?

Nie znoszę też uwag innych, którzy mówią Jagodzie, że musi się podzielić. A niby dlaczego musi? Dlaczego zakładają, że moje dziecko ma zostać bez wiaderka i łopatki, które są jej, bo przecież trzeba się dzielić? Nie chcę wychować egoistki, ale nie uważam, by oddawanie swoich zabawek "bo tak trzeba" było dobrym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że często wrócą do nas uszkodzone i dziecko nie może z nich dalej korzystać. Jeśli Jagoda się czymś aktualnie nie bawi, oczywiście nie mam nic przeciwko by dała to innemu dziecku, a wręcz sama ją do tego zachęcam, ale gdy moja córka z radością robi właśnie babkę z piasku, a inna mama mówi do niej "dasz X tą foremkę i łopatkę? przecież trzeba się dzielić" to sorry. Da, jak skończy zabawę. Dzielić się to nie to samo, co oddawać.

Różne są typy ludzi. Jedni zwracają uwagę o byle głupotę, inni reagują kiedy jest to konieczne, a jeszcze inni siedzą cicho nawet, gdy dzieci walą się łopatkami po głowie, bo to nie ich dzieci. A Wy co uważacie na ten temat? W jakich sytuacjach interweniujecie?

6 komentarzy:

  1. Ja zwracam uwagę obcym dzieciom, ale wiem, że to jest źle odbierane. A co powiesz na to.
    Zaobserwowane:
    Obca baba do dziecka X: Nie niszcz tych drzewek. One zostały dopiero posadzone.
    Matka dziecka X do obcej baby: Co się pani wtrąca. Dziecko musi się wyszaleć.

    To tyle :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, część mam jest tak zapatrzona w swoje dzieci, że pozwala im niemal na wszystko. A to mama powinna reagować w tej sytuacji. A gdy obca osoba zwraca uwagę jej dziecku w takiej kwestii to powinno jej się zrobić wstyd, a ona odpowiada atakiem :/

      Usuń
  2. A co złego jest w skakaniu na kanapie? Owszem upominam dzieci swoje oraz obce ale tylko w sytuacjach niebezpiecznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W samym skakaniu nie ma nic złego. Ale jak przy kanapie stoi ława i dziecko uderza w nią, gdy ześlizgnie mu się noga to już nie jest fajna sytuacja. Jak Jagoda ma ochotę poskakać po kanapie to rozkładam ją i odsuwam ławę. Na co dzień skakania jej jednak zabraniam.

      Usuń
    2. Ja codziennie pozwalam ale zawsze jest obecna osoba dorosła!! Nigdy nie pozwoliłabym na skakanie samopas.

      Usuń
  3. Zwracam uwagę mimo chodem, zwracając uwagę mojemu dziecku. Przeważnie na placu zabaw, gdy pojawia się jakieś niebezpieczeństwo, np.rzucanie kamieniami. Rodzice małych dzieci nawet nie zwracają uwagi na to co ich pociechy wyprawiają. często budzą się dopiero wtedy, gdy ktoś ich dzieciom zwróci uwagę- ale nie zdarzyło mi się jeszcze negatywne w skutkach zwrócenie uwagi. Ale zdarzało mi się zwrócić uwagę nastolatkom. Nie było to przez nich dobrze odebrane.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...