poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Wyprawka niemowlaka

Pytanie bardzo często zadawane mi w wiadomościach: "Co powinnam kupić na początek dla dziecka?", "Jak skompletować wyprawkę dla dziecka tak, żeby niczego nie zabrakło, ale żeby nie kupić tony niepotrzebnych rzeczy?". W internecie można znaleźć wiele list niezbędników. Ale pamiętajmy, jest wiele rzeczy, które mogą być potrzebne Tobie, a ktoś nie uznał ich za ważne i odwrotnie, to co Tobie wyda się zbędne dla kogoś mogło być wydatkiem pierwszoplanowym.

 


Moja rada? Na początek kup rzeczy naprawdę niezbędne. Szybko sama zorientujesz się, co jeszcze będzie Ci potrzebne. Pamiętam, że przez pierwsze kilka dni, kiedy Jagoda spała w ciągu dnia, ja siadałam do komputera i kupowałam różne potrzebne rzeczy. O części z nich wcześniej nawet nie słyszałam ;)

POKOIK 

Rzeczy (moim zdaniem) niezbędne od początku:
- kocyki - najlepiej minimum trzy o różnych grubościach. To dziecko uleje, to się pobrudzi od kół wózka na spacerze. Dobrze mieć coś na zmianę zamiast w kółko prać.
- lampka - najlepiej ledowa, bo zużywa mniej energii, lepiej do kontaktu niż na baterie, bo będziecie w kółko baterie kupować. My szukając ideału mamy już trzecią. Jest o tyle fajna, że posiada czujnik ruchu i włącza się w nocy tylko, gdy dziecko się rusza, więc pierwszy raz od dwóch lat śpimy w nocy w ciemności :)

Rzeczy, które możesz kupić później lub wcale:
- rożek/otulacz - nie wszystkie dzieci lubią być owinięte, ale większość tak. Dużo zależy też od pory roku, zimą na pewno będzie bardziej przydatny niż latem, kiedy dziecku i bez tego jest gorąco.
- łóżeczko + materac/kołyska/kosz Mojżesza/dostawka do łóżka - co kto preferuje. Chyba, że chcesz, żeby dziecko spało w łóżku z Wami, wtedy ten wydatek możesz sobie odpuścić. Pamiętam, że przez pierwsze dni Jagoda spała głównie w gondolce (w ciągu dnia) albo z nami, bo wtedy była spokojniejsza.
- pościel z wypełnieniem - zaleca się, żeby dziecka na początku nie przykrywać kołdrą, bo może ją na siebie nasunąć i się udusić oraz żeby nie kłaść dziecka na żadnej poduszce (ten sam powód plus szkodliwość dla kręgosłupa). Spokojnie możecie kupić te rzeczy później, nawet po kilku miesiącach. Prześcieradła oczywiście kupcie od razu, gdy zdecydujecie się na spanie dziecka w łóżeczku. I tak jak z kocykami, lepiej kupcie kilka sztuk.
- śpiworek - świetnie nam się sprawdzał do spania w czasie, kiedy Jagoda bez problemu potrafiła już się rozkopać, ale nie była jeszcze mobilna. Wybierzcie taki, z którego będziecie mogli szybko i wygodnie wyjąć dziecko w razie potrzeby.
- karuzela nad łóżeczko - posiadaliśmy. Jagoda przez długi czas zasypiała przy jej dźwiękach. Lubiła też na nią patrzeć w ciągu dnia. Fajnie ją mieć, ale umówmy się - nie jest to rzecz niezbędna.
- leżaczek, bujaczek - mieliśmy. Prawdopodobnie przyczyniło się to do powstania asymetrii. Przy kolejnym dziecku już nie planuję posiadać tego w domu. Ale też nie neguję. Faktem jest, że można tam spokojnie odłożyć dziecko, przenosić ze sobą z pomieszczenia do pomieszczenia, a bajery takie jak melodyjki, czy automatyczne bujanie mogą uspokajać dziecko.
- przewijak - nie jest obowiązkowy, ale ja polecam. Mieliśmy sztywny, montowany w nogach łóżeczka. Korzystaliśmy z niego aż do zmienienia łóżeczka na łóżko.
- ochraniacz na szczebelki, moskitiera, organizer na łóżeczko itp. - nie są to rzeczy niezbędne, bardziej dekoracyjne. Jednak szczerze polecam organizer przymocowywany do łóżeczka - miałam w nim pieluchy, puder, szczotkę do włosów i inne rzeczy, które powinny być pod ręką. Ochraniacz sprawdzał się dobrze w najbardziej ruchliwym okresie, chronił Jagodę przed uderzeniem. Moskitiera jedynie łapała kurz.

AKCESORIA
Rzeczy (moim zdaniem) niezbędne:
- monitor oddechu - tak, wiem, że wiele z Was uważa to za zbędny wydatek. Ja nie. To co prawda kilkaset złotych, ale może uratować życie naszemu dziecku, a ono przecież jest bezcenne. Być może nie zaalarmuje nas ani razu (czego każdemu życzę), ale czy warto ryzykować? Pozwala mi spać spokojnie, nadal go używamy, choć teoretycznie zagrożenie minęło. Mamy monitor Snuza Hero. O tym, jak zaalarmował nas po raz pierwszy i dlaczego uważam posiadanie monitora za niezbędne możesz przeczytać TU.
- butelka - być może będziesz karmić tylko piersią, ale myślę, że warto zaopatrzyć się w jedną butelkę. Tak na wszelki wypadek albo do podawania wody czy herbatki. U nas na początku najbardziej sprawdzała się butelka Tommy Tippee, później przeszliśmy na butelki Aventu.
- wózek - bez niego chyba nie dasz rady.
- fotelik samochodowy - chyba, że nie posiadasz samochodu. Ale w czymś jeszcze trzeba przywieźć dziecko ze szpitala albo zawieźć do lekarza, więc raczej trzeba go mieć.
- torba do wózka - i nie tylko, bo będziemy ją zabierać wszędzie. Im więcej przegródek tym lepiej, bo pozwolą nam się lepiej zorganizować i zachować względny porządek. Przekonacie się, że każde wyjście z dzieckiem wiąże się z zabraniem naprawdę sporej ilości rzeczy.

Rzeczy, które możesz kupić później lub wcale:
- szczotka do mycia butelek - jeśli będziemy używać butelek regularnie warto się w nią zaopatrzyć, jeśli sporadycznie możemy ją sobie darować, chociaż to wydatek rzędu kilku złotych, więc myślę, że warto ją mieć.
- suszarka do butelek - nie miałam pojęcia o jej istnieniu aż natknęłam się na taką na Allegro. Używamy jej do dziś. Pozwala w łatwy sposób wysuszyć butelki, smoczki, kubeczki. Koszt około 20 złotych.
- Sterylizator - pewne rzeczy należy wysterylizować, choć nie popadajmy w paranoję. Można to jednak zrobić w zwykłym garnuszku albo zakupić specjalne woreczki do sterylizacji w mikrofalówce.
- Podgrzewacz - jeśli karmicie mlekiem modyfikowanym może się Wam przydać. My kupiliśmy, ale podgrzewanie w nim trwało bardzo długo. Znacznie sprawniej szło to po prostu na kuchence. Są jednak podgrzewacze, które podgrzewają wodę w kilka sekund (podobno).
- laktator - nie wiesz, czy będziesz go potrzebować. Możesz nie mieć pokarmu, zdecydować się na karmienie mlekiem modyfikowanym. Nie warto kupować go na zapas tylko wtedy, gdy rzeczywiście będzie potrzebny. Ale warto wcześniej przyjrzeć się ofercie i wybrać model, który kupimy w razie potrzeby, żeby nie tracić na wybory cennego czasu. Ja miałam ręczny laktator Aventu. Używałam go prawie codziennie, czasem kilka razy dziennie. Warto wiedzieć, że w niektórych sklepach medycznych oraz w poradniach laktacyjnych można wypożyczyć laktator.
- kosz na zużyte pieluszki - jakiś być musi, chyba, że z każdą pieluchą będziecie biegać do śmietnika (raczej nierealne). Kusił mnie kosz nie wydzielający zapachu, w którym każda pielucha zawijana jest w osobny worek. Wkłady do niego są jednak na tyle drogie, że odpuściłam sobie ten wydatek. Mamy zwykłe zamykane plastykowe pudełko (takie jak np. do proszku, karmy dla zwierząt). Kiedy jest zamknięte nie wydostają się żadne zapachy, gorzej po otwarciu ;)
- zakraplacz do leków - oby Wam się nie przydał. Nam bardzo dobrze służy aż do dziś. TU możesz zobaczyć, co konkretnie mam na myśli.
- poduszka do karmienia - naprawdę spory komfort przy karmieniu piersią, ale także butelką. Później przydatna przy ćwiczeniu unoszenia główki w pozycji na brzuchu. Polecam, ale można się bez niej obyć.
- smoczek - decyzja, czy będziesz go używać należy do Ciebie. Mi położne kazały podać Jagodzie smoczek już drugiego dnia życia, żeby wreszcie się uspokoiła. Myślę, że jest to na tyle mały koszt, że warto kupić jeden w razie czego, nawet jeśli planujesz go nie używać (ja też planowałam ;)). Najbardziej przypadły nam do gustu smoczki z Lovi. Kompletnie nie sprawdził nam się smoczek z Aventu, który był tak płaski, że wypadał Jagodzie z ust.
- niania elektroniczna - dostaliśmy w prezencie, nie wiem, czy sama być kupowała. Sprawdza się w dużych domach, zwłaszcza, gdy dziecko śpi na piętrze, a Ty jesteś w kuchni na dole. W mieszkaniach myślę, że jest zbędna. Gdybym jednak miała wybierać nianię teraz zdecydowałabym się na taką z kamerką. To, że w niani była cisza nie oznaczało, że np. moje dziecko nie próbuje wyjść górą z łóżeczka.
- termometr - jakiś mieć trzeba. Czy zdecydujecie się na zwykły rtęciowy (teraz nie daje się już do termometru rtęci, ale wciąż go tak nazywamy), czy zwykły elektroniczny, czy na podczerwień albo jeszcze inny to już Wasza decyzja. U nas termometr bezdotykowy się niestety nie sprawdził. Pomimo kilku reklamacji, a nawet wymianie na nowy nadal nie pokazuje rzeczywistej temperatury (Jagoda ma ponad 38, a on pokazuje 36.8, więc rozbieżność ogromna). Teraz kiedy Jagoda jest już w stanie wysiedzieć używamy tradycyjnego termometru wkładanego pod pachę, bo jego wynik jest najpewniejszy.
- chusta/tula/nosidło - według preferencji o ile w ogóle interesuje Cię taka forma noszenia. Wybieraj mądrze, tak, żeby dziecko nie wisiało w tandetnym nosidle, bo tylko zrobisz mu krzywdę.
- mata edukacyjna - świetna sprawa. Pobudza dziecko do rozwoju. Warto kupić kiedy dziecko ma około 3 miesięcy.
- sto tysięcy innych rzeczy i gadżetów. O istnieniu części z nich pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy. Kapsuły do przechowywania smoczka, pudełka i woreczki do mrożenia mleka, nakładki do karmienia piersią, miś Szumiś, zabawka z bijącym serduszkiem, kocyki z najróżniejszych materiałów, otulacze, akcesoria do kąpieli... Jest tego naprawdę mnóstwo. Wybieraj mądrze. Zastanów się, co ułatwi Ci życie, a co wręcz przeciwnie, może je utrudnić.

PIELĘGNACJA
 Rzeczy (moim zdaniem) niezbędne:
- pieluchy jednorazowe - bez nich raczej się nie da ;) Oczywiście możesz wybrać ekologiczne pieluszki z wkładami, które się pierze albo zawijać dziecko w pieluchę tetrową. Możesz, ale w szpitalu i tak będą Ci kazali przynieść pampersy ;) Pewnie przydadzą się też na jakieś wyjścia, czy na noc.
- pieluchy tetrowe - obraz matki z pieluchą tetrową przewieszoną przez ramię. Niestety tak jest. Pieluch używa się do wszystkiego. Do wycierania po ulewaniu, do tamowania fontanny mleka z piersi, do wyciekającego bokiem mleka przy karmieniu, do osłaniania naszych rzeczy podczas akcji "weź go na odbicie", do przykrycia dziecka w gorące dni, do podkładania przy spaniu, jako przytulanka. Zastosowań jest wiele. Warto mieć. Przy ulewającym dziecku 10-15 sztuk to minimum. U nas one szły jak woda.
- pieluchy flanelowe - właściwie uznałabym je za zbędne, gdyby nie ich fantastyczne zastosowanie, na które wpadła moja koleżanka. Rozkładałyśmy je na materacyku w łóżeczku oraz w wózku. Kiedy dziecko ulało (co zdarzało się co chwilę) wystarczyło zmienić pieluszkę, a nie całe prześcieradło. Używałam też pieluszek flanelowych do przykrywania Jagody w upalne dni, bo tetrowa pielucha jakoś do mnie nie przemawiała, a piękna kolorowa flanelowa już tak. Używałam jej też czasem do chronienia Jagody w wózku przed słońcem.
- podkłady do przewijania - dla mnie rewelacja. Miałam zawsze podkład położony na przewijaku. W razie ubrudzenia wystarczyło wymienić na nowy (koszt podkładu to kilka groszy). Nie trzeba prać jak pokrowców flanelowych, a dziecku nie jest nieprzyjemnie zimno od przewijaka, gdy nie używamy ich wcale. Zabierałam je wszędzie, bo mogłam je rozłożyć np. na kanapie u znajomych i przewinąć Jagodę bez martwienia się, że coś pobrudzę.
- wanienka/wiaderko - wedle preferencji. Wydatek niezbędny, bo dziecko kąpać trzeba. Gąbeczki (siedliska bakterii), czy wkładki do wanienek (podobnie jak gąbki plus niepraktyczność) spokojnie możecie sobie darować.
- ręczniki - warto mieć kilka, bo może się np. zdarzyć kupka w czasie wycierania po kąpieli. Fajne są te z kapturkiem, bo można od razu wytrzeć włoski dziecka.
- kosmetyki pielęgnacyjne. Nie przesadzajcie z ilością zwłaszcza na początku. Używajcie ostrożnie i sprawdzajcie, czy nie pojawi się uczulenie. Co warto mieć? Płyn do kąpieli/mydełko. Maść na odparzenia/puder (u nas znacznie lepiej sprawdza się puder od maści, choć na początku wcale go nie kupiłam, dawał radę nawet przy sporych odparzeniach). Krem do twarzy (latem z wysokim filtrem, zimą chroniący przed niską temperaturą i wiatrem - zwróćcie uwagę, by miał niewiele [lub wcale] wody w składzie).
- oliwka - wielość zastosowań. Do nacierania główki w czasie ciemieniuchy, do masażu, do nawilżania skóry. Mówiąc szczerze nie jestem fanem oliwki i szybko się z nią rozstałam, ale początkowo rzeczywiście używałam.
- sól fizjologiczna w ampułkach - znów wielość zastosowań. Do zakrapiania noska, przemywania ropiejących oczek, nawet do mycia twarzy. Używaliśmy naprawdę długo.
- gaziki jałowe - w połączeniu z solą fizjologiczną używaliśmy do przemywania różnych miejsc oraz do mycia dziąseł zanim sięgnęliśmy po szczoteczkę do zębów.
- szczotka do włosów w miękkim włosiem - nie tylko do robienia fryzury, ale też do wyczesywania strupków po ciemieniuszce.
- nożyczki do obcinania paznokci -  najlepiej z zaokrąglonymi końcami. Będziecie w szoku jak szybko rosną paznokcie dzieciom ;)
 - chusteczki nawilżane - nawet jeśli nie zdecydujesz się na ich stałe używanie (bo np. będziesz przemywać dziecku pupę wacikiem zamoczonym w wodzie) to na pewno przydadzą się w podróży. Warto mieć je zawsze pod ręką, bo świetnie nadadzą się też do wytarcia zabrudzonych rączek, czy buzi.
- Octenisept - do przemywania pępowiny póki nie odpadnie, na wszelkie skaleczenia i zranienia później. Nie szczypie jak woda utleniona i ma dłuższy termin ważności.

Rzeczy, które możesz kupić później lub wcale:
- inne kosmetyki pielęgnacyjne (np. balsamy do ciała, szampony, kremy na ciemieniuchę) - kupuj w razie potrzeby.
- termometr do mierzenia temperatury wody - może Wam się przyda na początku. Później będziecie już doskonale wiedzieć jakiej temperatury powinna być woda i wystarczy Wam włożenie do niej ręki. Nie jest to rzecz niezbędna.
- aspirator - być może jakoś dasz radę bez niego, ale raczej prędzej czy później dosięgnie Cię ten zakup. Są aspiatory, w których odciągamy katar ustami, są takie podłączane do odkurzacza oraz tzw. "gruszki" (tych nie polecam, bo wszystko co odciągniemy zostaje w nich w środku).
- patyczki kosmetyczne - czy ich używać? Zdania są podzielone. Ja używam ich do czyszczenia zewnętrznych części ucha.

UBRANKA
Nie oszukujmy się, na pewno wpadniesz w szał kupowania ;) O tym, jak kupować ubranka mądrze możesz przeczytać TU. Co sprawdzi się na samym początku? Body i pajace. Zapomnij na razie o sukienkach (chyba, że od święta), rajstopkach, sztywnych spodniach np. dżinsowych. Naprawdę najwygodniejsze i dla Ciebie i dla dziecka będzie założenie mu body i pajaca. Albo body i śpiochów czy body i półśpiochów, no ewentualnie body, spodni i skarpetek, ale to już więcej ubierania ;) Oczywiście musisz mieć stosowną do pory roku czapkę, kurtkę (zimą kombinezon plus rękawiczki). Kupując ubranka dla takiego maluszka zwracaj uwagę, żeby można je łatwo przełożyć przez głowę albo żeby były zapinane/wiązane z przodu (kaftaniki). Jeśli chodzi o pajace zdecydowanie wygodniejsze do założenia są takie, które są rozpinane przez środek po całości niż te, które trzeba przełożyć przez głowę i są rozpinane tylko w kroku i w nóżkach.

Uff, to chyba wszystko, co najważniejsze, choć i tak pewnie o czymś zapomniałam ;) Mam nadzieję, że trochę Wam pomogę w wyprawkowych dylematach ;) Śmiało piszcie jeśli chcecie o coś dopytać. Dzielcie się też tym, co miałyście w Waszej wyprawce i świetnie Wam się sprawdziło, co pomoże nam wspólnie udoskonalić ten wpis.

Zdjęcie: wizaz.pl

14 komentarzy:

  1. lista ogromna! nie jestem mamą, więc nie będę się do niej odnosić, jednakże z chęcią zrobiłabym takie buciki, jak te na zdjęciu wyróżniającym. Pozdrawiam, Michalina z http://powloczmysie.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! Ile rzeczy! Przerażające! Chyba najłatwiej wydrukować Twoją listę i sukcesywnie skreślać, żeby się nie pogubić. Podeślę post szwagierce, bo akurat spodziewa się dzidziusia. Dzięki! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej. Generalnie wszystkie rzeczy o których piszesz są potrzebne ale niektóre z nich nie są niezbędne np kosz na zużyte pieluszki. Jako mama trójki dzieci , gdzie najmłodsze ma dwa lata nie korzystałam wcale z monitoru oddechu i niani . Wiadomo różne rodziny , inne potrzeby:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, nie wszystko jest niezbędne, stąd przy każdej kategorii podział na rzeczy moim zdaniem niezbędne i na takie, które można, ale nie trzeba mieć :)

      Usuń
  4. Świetna lista! Na pewno kiedyś mi się przyda, dziękuję za taki post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że się przyda :)

      Usuń
  5. Jak mnie tu dawno u Ciebie nie było! Czasu mi nie starcza na życie samo w sobie, więc siedzenie przy laptopie to już prawie nieosiągalny rarytas ;)

    Jak mi się marzył (właściwie marzy do dziś :P) kosz na pieluszki pochłaniający zapachy! Nie pomyślałam o jakimś szczelnym pudełku, mam zwykły plastikowy "biurowy" kosz, z ruchomą klapką, a w środku zapachowy worek na śmieci. Pieluszki z kupą już i tak wrzucam tylko w woreczek, zawiązuję i przy najbliższym wyjściu z domu wynoszę do śmietnika, bo od jakiegoś czasu mam wrażenie, że ciągle czuję ten zapach...

    Będąc w ciąży przeszukiwałam różne fora i blogi właśnie po to, żeby nie nakupować za dużo niepotrzebnych rzeczy, a i tak 1/3 tego co kupiłam w ogóle mi się nie przydała. I już po porodzie również zamawiałam przez internet to, co jednak było mi jeszcze potrzebne, a wcześniej sobie darowałam, albo nawet o tym nie pomyślałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba obojętnie jakbyśmy się nie przygotowały to zawsze czegoś zabraknie, a coś będzie zbędne ;)

      Usuń
  6. Ahh pamietam jak ja kompletowalam wyprawke, ile tegooo bylo, mialam liste i tylko odhaczałam co kupione. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takiego artykułu właśnie szukałam, dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...