sobota, 30 kwietnia 2016

Ulubieńcy kwietnia

Zaczynam nowy cykl na blogu, w którym co miesiąc będę Wam polecać fajne rzeczy, na które w danym miesiącu się natknęłam. Mam nadzieję, że w takim zestawieniu znajdziecie coś dla siebie. Może coś Wam się spodoba albo zainspiruje.




Zacznę od kosmetyków, bo choć mam swoje ulubione, nie potrafię się oprzeć, by od czasu do czasu spróbować czegoś nowego. W tym miesiącu przybyło mi trochę kosmetyków pielęgnacyjnych, a dwa z nich od razu pokochałam.

BIOLIQ - żel do mycia twarzy z sylikonową szczoteczką. Kusił mnie od jakiegoś czasu i w końcu się na niego zdecydowałam. Nie żałuję. Jest bardzo wygodny i higieniczny w użyciu. Doskonale oczyszcza i zostawia skórę twarzy miękką w dotyku. Dla mnie ta wbudowana szczoteczka jest dużą wygodą, bo nie potrzebuję już dodatkowej gąbeczki, którą trzeba myć i suszyć.



ZIAJA oczyszczanie - liście manuka. Cała seria (dedykowana skórze normalne, tłustej i mieszanej) jest świetna, ale szczególnie uwiódł mnie tonik. Producent zaleca spryskiwanie nim płatka kosmetycznego, ale jest to uciążliwe i wolę pryskać przyjemną mgiełką prosto na twarz i dopiero sięgać po płatek. No i cena jak to Ziaji - bardzo atrakcyjna.



Coś dla ciała to teraz coś dla duszy.
Bullet journal - metoda planowania, którą odkryłam na początku kwietnia. Łączy planowanie, które uwielbiam, z pracami manualnymi. Każdy sam decyduję jak będzie wyglądał jego dziennik i co się w nim znajdzie. To miejsce nie tylko na codzienne planowanie, ale też na tworzenie list np. przeczytanych książek, miejsc, które chcemy zobaczyć itp. Niektóre bujo to prawdziwe dzieła sztuki! Oczywiście nie mój, bo talentu plastycznego niestety nie posiadam ;)


Kwiecień był też miesiące różnych kulinarnych doświadczeń. I tak pokochałyśmy z Jagodą pudding chia. Przepis na niego jest banalnie prosty. Nasiona chia zalewamy 10-krotnie większą ilością płynu (np. mleka roślinnego) i mieszamy. Odstawiamy do lodówki przez pierwsze pół godziny kilkakrotnie mieszając. Nasiona pęcznieją i żelują się. Są bez smaku dlatego przyjmują smak płynu, który do nich dodamy (w naszym przypadku robione w domu mleko migdałowe). Z musem owocowym smakuje jeszcze lepiej!



W kwietniu zyskałam też pomocnika w sprzątaniu. To Virobi od Viledy. Zbiera kurz, włosy i sierść (to ostatnie dla nas najważniejsze). Teraz, kiedy Zefir zmienia sierść puszczamy go codziennie, żeby pozbierał jego sierść znajdującą się dosłownie wszędzie. Oczywiście nie zastąpi to tradycyjnego odkurzania, ale do zbierania sierści, włosów i kurzu świetnie się sprawdza i bez problemu wjeżdża w miejsca, w które trudno dotrzeć odkurzaczem, np. pod łóżkiem i kanapą. Kosztuje około 150 złotych i uważam, że jest wart tej ceny.



I na koniec ulubione kwietniowe zdjęcie Jagody :)


Zdjęcia: 1, 2, 3, 5

4 komentarze:

  1. Bullet journal coś dla mnie <3 a Bioliq kusi i mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wprost uwielbiam tę linię Zaji z manuką :) Krem też jest bardzo fajny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też niedawno odkryłam Bullet Journal i ogromnie mi się spodobała ta idea. Zamierzam wprowadzić go do swojego życia, ale muszę znaleźć trochę czasu😁 Chociaż to trochę paradoks☺ Ale ma nadzieję, że się uda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też niedawno odkryłam Bullet Journal i ogromnie mi się spodobała ta idea. Zamierzam wprowadzić go do swojego życia, ale muszę znaleźć trochę czasu😁 Chociaż to trochę paradoks☺ Ale ma nadzieję, że się uda.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...