czwartek, 21 sierpnia 2014

Co wolno dziewczynce, co chłopcu

Ostatnio jedna z czytelniczek zapytała mnie, czy wychowuję Jagodę zgodnie z filozofią gender, ponieważ często nazywam ją Jagodkiem. I nie. Jest to jedynie jedno ze zdrobnień, jakie wpadło mi do głowy. Ale pytanie stało się zaczątkiem tej notki.

Czytałam kiedyś książkę "Różowy mózg, niebieski mózg" (którą notabene polecam), w której autorka udowadnia, że różnice w budowie mózgu dziewczynek i chłopców są stosunkowo niewielkie. Dlaczego więc jedna z płci bardziej korzysta z jednej półkuli, a druga z przeciwnej? Dlaczego chłopcy są lepsi technicznie, a dziewczynki językowo? Autorka podaje szereg przykładów, jak my, jako rodzice, ale i społeczeństwo, wpływamy na te uwarunkowania. Jednym słowem zależy to głównie od wychowania i wpływu społecznego.

Dlaczego chłopcy są bardziej sprawni technicznie? Bo dostają klocki, narzędzia, zabawki wymagające logicznego myślenia i kombinowania. Dziewczynki bawiąc się lalkami wykształcają w sobie od małego instynkt macierzyński i empatię. Mówią. Rozmawiają z lalkami i za lalki. Ot dlaczego są bardziej rozwinięte językowo. Mało tego, umiejętności zdobywane w czasie zabawy przekładają się na całą edukację naszych dzieci. Przykładów różnic jest znacznie więcej. Możecie o nich poczytać w przytoczonej przeze mnie książce.

Choć daleko mi do nazwania się zwolenniczką filozofii gender, chciałabym, żeby to Jagoda wybrała, co rzeczywiście ją interesuje. Nie widzę więc powodu, żeby nie miała mieć samochodów, klocków, mieczy i co tam jeszcze jej się zamarzy. Nie uważam też, że nie powinna chodzić w niebieskich ubrankach. Dlaczego miałaby się bawić w dom zamiast w wyścigi samochodowe? Chcę, żeby moje dziecko mogło decydować, czym chce się bawić i żeby nie miała do wyboru tylko lalek, czy kucyków.

Myśląc o tym zauważyłam, że w kwestii wyboru zabawek to chłopcy są bardziej dyskryminowani. Dziewczynka z samochodzikiem, czy klockami jest ok. Może dziwnie spojrzelibyśmy na taką niosącą zabawkę-pistolet albo robota, ale widok ten raczej by nas nie zszokował. Ale chłopiec prowadzący wózek dla lalek? Oj, coś z nim musi być nie tak.. Ostatnio spotkałam takiego chłopca. On prowadził wózek swojej koleżanki, ona jechała na jego rowerku biegowym. Oboje przeszczęśliwi. Więc.. dlaczego nie?

Nie uważam, żeby płeć była wynikiem wyboru. Rodzimy się mężczyzną lub kobietą z jakiegoś powodu. Ale z drugiej strony nie uważam też, że powinniśmy się tą płcią tak ograniczać. Wybierajmy to, co nas interesuje, niezależnie, czy jest to hobby bardziej męskie, czy kobiece (dlaczego facet nie miałby robić na drutach?) i pozwólmy na to dzieciom. Może im to tylko wyjść na plus i spowodować, że w przyszłości będą bardziej wszechstronne, co będziemy mogli zobaczyć już na początkowych szczeblach ich edukacji.

Jagoda w iście dziewczyńskim wydaniu. Ale na co dzień biegamy w spodniach ;)

1 komentarz:

  1. Ja na moją Marysię mówię czasem Marcyś. Takie tam przezwisko domowe, żadna filozofia gender ;). Pozdrawiam piękne Panie :-*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...