środa, 27 sierpnia 2014

Karmienie piersią. Czyli o tym, co powinno być naturalne, a jest trudne.

O karmieniu piersią pisze każdy. Chciałam napisać i ja. Już kilka miesięcy temu. Chciałam napisać o tym, jak to uwielbiam. Że to wcale nie jest przereklamowane i że faktycznie czuję wtedy niesamowitą więź z Jagodą. A później wszystko się zmieniło..

Całą ciążę nastawiałam się na karmienie. Chciałam karmić przynajmniej rok. Nie brałam w ogóle pod uwagę takiej możliwości, że mogłoby być inaczej. Wszystko szło zgodnie z planem. 2 godziny po cesarskim cięciu mała już piła z piersi. Pokarmu miałam dużo, Jagoda miała ogromny apetyt. Mojego zapału do karmienia nie zniszczyły ani poranione brodawki, ani nawał pokarmu, ani ulewanie, które następowało po jedzeniu, ani nawet fakt, że przez pierwsze dni Jagoda chciała pić niemal cały czas.
Z czasem było coraz lepiej. Ilość pokarmu nieco się unormowała (choć i tak spokojnie wykarmiłabym dwójkę dzieci), brodawki się zagoiły, a Jagoda jadła mniej więcej co 3 godziny. Sielanka! I wiecie, naprawdę do lubiłam. Czułam się niesamowicie w czasie karmienia. Towarzyszyło mi tyle pięknych uczuć. Duma, czułość, miłość.. Czytałam historie innych mam. O braku pokarmu, o problemach z karmieniem. Cieszyłam się, że nas to nie dotyczy, że poszło tak łatwo.

Z malutką Jagódką przy piersi. Jeszcze bezproblemowo

I nagle trach. Jagoda nie miała ochoty pić mojego mleka. Początkowo kilka dni i wszystko wróciło do normy. Ale po jakimś czasie apetyt na mleko znów jej minął. Zaczął się stres, bo przecież dziecko coś jeść musi. Pokarmu ogrom, więc co z nim robić. Mąż wpadł na pomysł, że skoro suszarka sprawdzała się w najbardziej kryzysowych sytuacjach może i tu pomoże. I faktycznie. Pomogła. Gdy Jagoda zaczynała płakać odmawiając jedzenia włączałam suszarkę. Początkowo na najniższych obrotach, później już na najwyższych, następnie Jagoda mimo suszarki płakała i zaczynała jeść dopiero po kilku minutach. Aż nagle przestała pić wcale.. Z czasem rosła moja irytacja i zdenerwowanie. Karmienie przypominało zapasy. Każde było walką i męczarnią. A mimo to, chciałam karmić dalej. Przecież mleko matki jest niby najlepsze. A na dodatek ja pomimo tych wszystkich problemów nadal mam go mnóstwo. Zaczęłam szukać pomocy. Sprawę skonsultowałam z doradcą laktacyjną, od której jednak nie otrzymałam złotej rady. Powiedziała, że takiego przypadku jeszcze nie miała równocześnie wyliczając szereg schorzeń, których niepicie z piersi może być objawem.
 
Już z problemami. Wakacyjnie na plaży, gdzie apetyt dopisywał.

Już niemal dwa tygodnie Jagoda nie pije z piersi. Przepraszam. Pije na śpiąco, w nocy. Cieszę się chociaż z tego powoli godząc się, że moje dziecko nie chce już tego "cudu natury". Jagoda w ogóle nie chce pić, nie tylko mleka. Jedzenie owszem, ale z łyżeczki. Nawet kaszka musi być gęsta. Nie wiem jeszcze jak zakończy się nasza "mleczna przygoda". Czy Jagoda kiedyś wróci do mleczka w dzień, czy może odrzuci także nocne picie (oby nie!).

Rozglądam się w okół siebie. Wiele mam miało lub ma problem z karmieniem. Z czymś, co powinno być całkowicie naturalne. Przecież kobiety, w ogóle ssaki, robią to od tysiącleci. Czy to kolejny wpływ cywilizacji? Czy może my, mamy, jesteśmy zbyt nerwowe? Może wiemy, że mamy szereg alternatyw by wykarmić nasze dziecko i gdzieś podświadomie zostawiamy sobie taką furtkę?

3 komentarze:

  1. Aga a może to przez ząbkowanie? Ja ekspertem w karmieniu piersią nie jestem, ale widzę po moim skrzacie ze jak dziąsła dokuczają to woli jeść łyżeczką a podczas picia z butelki bardzo się denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był mój pierwszy trop. Ale jak zaczęłam szukać kiedy zaczęły się problemy to.. trwają już 4 miesiące :(

      Usuń
  2. U Mańki problem z dziąsłami trwa od 3 m-ca życia, a jak dotąd nie dorobiła się żadnego zęba. Nie przekreślałabym tego tropu, bo zęby nie zawsze wyskakują znienacka. Dopiero teraz widzę że przebija się górna jedynka. Górna zamiast książkowej dolnej. Ząbkowanie jest w cały świat.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...