wtorek, 21 kwietnia 2015

Nad życie

Ten blog pozbawiony jest lukru i serduszek. Piszę o tym, jak jest, a nie jak chciałabym, żeby było wmawiając Wam, że to prawda. Nie rozpływam się w każdej notce nad tym, jakie cudowne jest moje dziecko (a przecież jest) i jak kocham być mamą (a kocham). Ale czasem po prostu muszę napisać o tym, jak jest wspaniale odkąd mam Jagodę :) I wpis ten będzie równie prawdziwy, jak każdy wcześniejszy.



Kiedy zostałam mamą zmieniło się właściwie wszystko. Moje potrzeby, to co mnie uszczęśliwia. I często myśląc o swoim dziecku w głowie tlą mi się słowa "nad życie". Bo taka jest moja miłość do niej. Wiem doskonale, że nie ma nic silniejszego. Nic co jest lub kiedykolwiek mogłoby być ważniejsze od mojej córeczki.

Mogę z pełną odpowiedzialnością napisać, że dopiero teraz wiem, czym jest prawdziwe szczęście. Nie chwila, która nas zadowala, nie wydarzenie, które pozostawi piękne wspomnienia. Szczęście znacznie silniejsze i trwalsze. Bo może mi się nie układać w życiu, w pracy, czy w małżeństwie. Ale patrzę na nią, na jej 8 zębów, które ukazuje w uśmiechu i czuje szczęście. Najprawdziwsze. Jagoda jest spełnieniem mojego największego marzenia. I to marzenie spełnia się dalej każdego dnia.

Przeglądając facebooka oglądam zdjęcia znajomych z wyjazdów czy imprez. Czasem im zazdroszczę. Czasem pomyślę "Och, jak cudownie byłoby wyjechać do Grecji", "ale bym sobie wyszła na jakąś imprezę". Ale wiecie co? Myślę tak tylko przez chwilę. Bo nie zamieniłabym Jagody na żaden wyjazd, a tym bardziej na żadną najwspanialszą imprezę. Na imprezę oczywiście mogę iść, ale zwyczajnie szkoda mi na to czasu. Bo pracując i tak mam wrażenie, że cenne chwile przeciekają mi przez palce i ucieka czas, który już nigdy nie wróci. Więc gdy tylko nie jestem w pracy staram się wolny czas spędzać z nią. I kiedy się śmieje naprawdę nie ma dla mnie nic piękniejszego. A na wakacje wyjedziemy razem. Nad Polskie morze, jak rok temu. Ciesząc się sobą zamiast tropikami.

Zostając mamą przekonałam się też czym jest miłość. Taka najpotężniejsza z najpotężniejszych. Bez granic. Bez zdrad czy obrażania. Miłość, której nic nie będzie w stanie zakończyć. Nie ma rozwodu od macierzyństwa. Mąż i żona mogą swoją miłość zatracić. Matka tego nie zrobi. Moje dziecko jest częścią mnie (dosłownie). I nic nigdy tego nie zmieni.

Moja Jagoda. Moja miłość, moje szczęście, moje spełnione marzenie.


3 komentarze:

  1. Inna sprawa ze dziecko tez mozna zabrac na zagraniczne wakacje. Nie jest to niewiadomo jaki wydatek w porownaniu z cenami nad polskim morzem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można, ale to już trudniejsze logistycznie przedsięwzięcie. No i same wakacje też zmieniają swój charakter, bo przy małym dziecku odpada całodzienne leżenie na plaży ;)

      Usuń
    2. eee tam;-) myśmy leżeli z Małą cały dzień na plaży;-) (znaczy naraz leżało tylko jedno z nas, ale leżało!;-))

      a co do wakacji zagranicznych - nie zgodzę się z Tobą. nam było dużo łatwiej polecieć do Londynu niż wyzbierać się nad morze;-) i uważam, że bardzo łatwo i przyjemnie lata się z dzieckiem - na pokład samolotu wchodzisz wcześniej niż klasa biznesowa: widok nie do przecenienia, te wszystkie biznesmeny patrzące jak spokojniutko wchodzisz przodem, przed nimi, którzy zapłacili grubą forsę za ten przywilej... :D

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...