niedziela, 9 sierpnia 2015

Otwórz oczy.. na plaży

Wakacje w pełni. Temperatura, wręcz tropikalna sprawia, że chętnie szukamy ochłody nad wodą. Jeśli nad jezioro czy nad morze wybieramy się z dzieckiem, pamiętajmy, by mieć oczy dookoła głowy.



Kiedy byliśmy nad morzem napatrzyłam się na wiele nieodpowiedzialnych zachowań rodziców. To, że dziecko w tej chwili grzecznie się bawi kilka kroków od nas, nie oznacza, że za 5 sekund nadal tam będzie. Może będzie chciało nabrać wody do wiaderka, pozbierać kamyczki, może zobaczy ślicznego psa i odejdzie, by go pogłaskać.. Taka sytuacja w najlepszym razie zafunduje nam stan przedzawałowy. O najgorszym wolę nawet nie myśleć.

Widywałam rodziców opalających się tyłem do bawiących się dzieci i zerkających tylko na nie przez ramię. Za rzadko. Stanowczo za rzadko. Rodziców siedzących z nosem w telefonie i odrywających się od nich co kilka minut. Rodziców zajętych kupowaniem jedzenia od plażowych sprzedawców albo skupionych na składaniu sprzętu plażowego. Żadna z wymienionych czynności nie zajmuje wiele czasu. Mimo to, każda zajmuje tego czasu na tyle dużo, by nasze dziecko zdążyło zniknąć z naszego pola widzenia.

A przecież to nasze dzieci są dla nas najważniejsze. I wszystko, co robimy, to przecież z myślą o nich. Czasem jednak, w danej chwili, nie zdajemy sobie sprawy, jakie znaczenie może mieć te kilkanaście sekund, w czasie których stracimy czujność.

Jak zminimalizować ryzyko zagubienia dziecka na plaży?
1. Najprostsze - nie spuszczać z niego wzroku. Niekoniecznie musimy się w nie uporczywie wpatrywać, zrezygnować z opalania. Będąc twarzą do dziecka na leżaku, czy kocu, rozmawiając z nim, mamy pewność, że nie dzieje mu się krzywda.
2. Wybierać miejsca niezatłoczone. Wtedy zasięg naszego wzroku będzie większy.
3. Rozkładać się daleko od wody. Bieganie po wodę do zabawy dla dziecka będzie nieco uciążliwe, ale gdy nasze dziecko samo wpadnie na pomysł udania się po nią, mamy zdecydowanie więcej czasu, by zareagować na jego zniknięcie.
4. Założyć dziecku na rękę opaskę z naszym numerem telefonu. Kiedy dziecko się zgubi w kilka chwil uda się odnaleźć rodziców. Zaoszczędzi to jednej i drugiej stronie wiele stresu.
5. Rozmawiać z dzieckiem o tym, jak powinno zachowywać się nad wodą, tak, by wspólne plażowanie było bezpieczne.

4 komentarze:

  1. Pomysł z opaską jest świetny i przydatny nie tylko na plaży. Kilka lat temu pracowałam w sklepie w centrum handlowym, średnio raz na tydzień gubiło się tam dziecko, a jak już się znalazło to oczywiście rodzic z wielkimi pretensjami (i standardowy tekst: 'przecież miałaś/eś się pilnować'. a to chyba rodzice są od pilnowania..). A przecież sklepowe regały czy wieszaki (był to akurat sklep z odzieżą) są dwa razy wyższe niż dzieci i wystarczy zniknąć za jednym, by dla takiego malucha zaczęła się wędrówka jak w labiryncie. Pół biedy, gdy dziecko jest w miarę kontaktowe, bo przynajmniej po swojemu opisze rodzica (pamiętam jak jedna zagubiona dziewczynka powiedziała, że mama ma różnokolorowe włosy ;) czyli pasemka albo inny balejaż, a to już jakiś punkt zaczepienia), ale bywają przecież takie, które boją się albo są nieśmiałe wobec obcych. Hitem dla mnie był chłopiec, który sam przeszedł ze sklepu oddalonego o kilka innych, a jak się w końcu mama znalazła, to ze zdziwieniem powiedziała, że przecież oglądali razem zwierzątka w zoologicznym, więc jakim cudem on się znalazł tutaj. No teleportował się chyba!
    Taka opaska rzeczywiście rozwiązywałaby problem, bo każdy zazwyczaj nosi przy sobie telefon, więc droga kontaktowa skróciłaby się do dosłownie chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu jakaś sieć komórkowa zorganizowała taką akcję z opaskami nad morzem. Były rozdawane za darmo, a numery były wkładane w wodoodporne kieszonki w bransoletkach. Ale można na pewno kupić coś takiego na zamówienie albo nawet wygrawerować. W każdym razie, Twoje przykłady także pokazują, że warto mieć coś takiego.

      Usuń
  2. Dzieci to prawdziwy skarb! Przekonali się również o tym Ania i Oktawian, którzy oczekują przyjścia na świat swojego trzeciego dziecka. W kwietniu tego roku, dowiedzieli się, że Kubuś urodzi się z wrodzoną wadą serca, która wymaga kosztownej operacji za granicą. Pomóżmy uzbierać wymaganą kwotę i uratujmy serduszko Kubusia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za Kubusia. Mam w swoim otoczeniu przykład dziewczynki z HLHS, która ma dziś 8 lat i żyje jak każda dziewczynka w jej wieku. Oby tak było również z Kubusiem :*

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...