czwartek, 29 maja 2014

Mamo, dlaczego mi to robisz?

No i zniknęłam. Nie był to łatwy czas dla nas..

Zaczęło się niepozornie. Od zaciśniętych piąstek. One pierwsze zwróciły moją uwagę. I leżenie w pozycji banana. A później brak podporu przy leżeniu na brzuszku. Pediatra orzekła: wzmożone napięcie mięśniowe i asymetria ułożeniowa. Kazała skontaktować się z fizjoterapeutką. Oczywiście we własnym zakresie i na własny koszt.

Fizjoterapeutka przyjechała do nas w dniu, w którym Jagodzia skończyła 3 miesiące. To miał być piękny dzień. Dzień, w którym mieliśmy przestać szeroko pieluszować w ciągu dnia. Dzień wolny taty w pracy. Nasz dzień. Dzień, który zmienił wszystko.
Nasze dziecko w dniu ukończenia trzeciego miesiąca życia, było na poziomie rozwojowym 6-tygodniowego niemowlęcia. Podejrzenie: problemy neurologiczne, może nawet dziecięce porażenie mózgowe. Zalecenie: ćwiczenia metodą Voyty 4 razy dziennie. Ćwiczenia, przy których moja córka zdzierała gardło. Przy których patrzyła na mnie przez łzy, jakby chciała powiedzieć: "mamo, dlaczego mi to robisz?". Serce pękało mi za każdym razem. Bolało. Najbardziej wtedy, gdy uśmiechała się do mnie przy rozbieraniu niczego nieświadoma, a ja wiedziałam, że za chwilę znów będziemy musiały ćwiczyć.

Przez niecałą dobę mogłam mówić, że mam zdrowe dziecko. Później okazało się, że ma stópkę końsko-szpotawą, którą leczyliśmy przy pomocy gipsów. Rehabilitację zaczęła mając 1 dzień życia. Przy wizycie u ortopedy okazało się także, że Jagódka ma dysplazję bioder. Konieczne było szerokie pieluszkowanie 24 godziny na dobę. Pojawiły się kolki i silne ulewania. A później bum. Problemy neurologiczne, choć myślałam, że gorzej już być nie może.

Ludzie widywali mnie z wózkiem. Zaglądali do środka. Widzieli pulchną twarzyczkę i mówili "najważniejsze, że zdrowe". Bo pod kocykiem nie widać gipsów, albo wygięcia w banana.. Mówili tak, a ja miałam ochotę krzyczeć. Bo właśnie jechałam do domu, by znów ćwiczyć.. Ale przecież nic nie było widać..

Na dzień dzisiejszy Jagoda robi postępy. Pewne umiejętności ma już nawet na poziomie 6 miesięcznego dziecka. Ćwiczymy 3-4 razy dziennie. Raz lub dwa razy w tygodniu ćwiczy z nami fizjoterapeutka. Po usg przezciemiączkowym wiemy już, że z mózgiem jest wszystko w porządku (uf!), a więc wszystko powinno być do naprawienia. Wiele pomógł osteopata. Ale o tym kiedy indziej..

Nie da się opisać, co czułam słysząc, że z moim dzieckiem tak wiele rzeczy jest nie tak. Czekając na termin usg, pomimo, że prywatnie i w trybie pilnym. Nie życzę tego żadnej z mam. To prawda, że nie ma większego skarbu niż zdrowe dziecko.

13 komentarzy:

  1. Jesteś bardzo dzielna! U nas na tą chwilę wszystko jest dobrze,ale w ciąży i kiedy Mania była mała pojawiały się pewne problemy. Wiem czym jest lęk o dziecko. U nas sie na tym lęku skończyło,Ty walczysz i choć nie wyobrażam sobie jak musi być ciężko to jestem naprawdę dobrej myśli . Trzymam kciuki!
    Mariankowa z podaj dalej:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju kochana...przykro mi, że musisz coś takiego przechodzić. Często nie docenia się tego ze ma się zdrowe dziecko i przejmuje się jakimiś pierdołami jak lekko odstające uszy czy duże czoło. A tylko zdrowie się liczy! Trzymam kciuki, żeby maleńka jak najszybciej wyzdrowiała i już wszystko było w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem co oznacza rehabilitacja metodą Voyta....niestety
    u nas po wizycie u neurologa okazało się że synek ma asymetrie napięcia mięśniowego pocieszenie było takie że nie jest ona taka silna mógłby sam wyjść z tego albo i nie. Oczywiście nie wolałam ryzykować...Dostałam skierowanie na rehabilitację no i się zaczęło setki telefonów jeśli już zajmowali się tak małymi dziećmi to albo prywatnie albo termin pod koniec roku a wtedy powinien już raczkować siedzieć itp. Miałam czekać? Została mi możliwość dojeżdżania do N.Tomyśla lub Kościana ale jeździć 50km paliwo i czas. Zdecydowałam się dojeżdżać do nasze przychodni gdzie przyjmuje prywatnie rehabilitantka, ale już widać postępy. Mały gdy skończył 5 miesięcy zaczął się przewracać na brzuch, chwyta zabawki zaczyna bawić się nogami a przynajmniej podnosi je do góry:) Cieszę się że nasz wysiłek nie idzie na marne mam nadzieję, że już nie długo rehabilitacja nie będzie potrzebna tak jak i u nas tak i u was:) A usg przezciemiączkowe miał robione 3 razy wiem co to za nerwy.
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto rehabilituje Twojego synka? Usg przezciemiączkowe coś wykazało? Trzymam za Was kciuki!

      Usuń
    2. Martyna Brychcy wiem że w Obrze także przyjmuje. Pierwsze usg miał robione w szpitalu i tak wykryto torbiel, ale powiedziano mi że to wada rozwojowa i nie mam się czym przejmować ale jak się nie martwić. Po konsultacji z pediatrą zrobiliśmy usg u dr Koczery powiedział że wszystko ok ale za 4 tyg chce zobaczyć czy się torbiel nie powiększyła. Na kolejnym usg(myślałam że to tylko formalność) powiedział że torbiel ok ale jakaś szczelina się powiększyła, że niby jest w normie ale powiększyła się o 1 mm ale jednak o 100%. A na dodatek czy nie widzę jakiś objawów neurologicznych to wtedy dopiero się zdenerwowałam. I za 4tyg znów kontrola a potem wizyta u neurologa. Na ostatnim usg byliśmy u dr Dolaty i ona powiedziała że szczelina się powiększyła ale że jest w normie i ona nic złego w tym nie widzi. Ale chyba za jakiś czas póki nie zarośnie ciemiączko pójdę na usg dla świętego spokoju.
      Dominika

      Usuń
    3. My także ćwiczymy z Martyną :) A Wy w Wolsztynie? Nie wiem, czy się znamy po samym imieniu ;)
      My robiliśmy usg u dr Dolaty właśnie i powiedziała, że wszystko ok.

      Usuń
  4. Znam twojego męża, chodziłam z nim do szkoły:) A ciebie kojarzę z LO w Wolsztynie (chyba)...
    My ćwiczymy w Rakoniewicach raz w tygodniu Martyna zbiera pacjentów właśnie tam.
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat jest mały :) A ile ma teraz Twój synek?

      Usuń
  5. 16stego skończył 5 miesięcy:)

    OdpowiedzUsuń
  6. http://www.youtube.com/watch?v=NdZdPFHOvek Obejrzyj filmik Wzmożone napięcie mięśniowe. Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta

    OdpowiedzUsuń
  7. Aga. Moim rodzicom lekarze mówili najpierw, że nie przeżyję, potem, że nie będę mówiła, a na samym końcu kiedy studenci medycyny robiąc sobie ze mnie królika doświadczalnego (bo przecież nie przeżyję) uszkodzili mi rdzeń kręgowy, mówili, że już nigdy nie będę chodzić. Żyję, mówię pomimo, że nie słyszę; chodzę - ba! przebiegłam maratony. Jagoda da sobie z tym wszystkim radę! Pomyśl, że będzie silniejsza! Beat Ka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Beata. To jest straszne, jak lekarze łatwo skreślają człowieka. Mój tata też miał nie żyć. Dobrze, że wszyscy jesteśmy na tym świecie pomimo czarnowidztwa :) Wierzę, że Jagoda także sobie poradzi!

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...