niedziela, 7 września 2014

Kolejne kroki w "dorosłość"

Przeglądam zdjęcia. Gdzie jest mój malutki bobasek? Słodkie maleństwo śpiące nie tylko w czasie spaceru, które zawsze znajdowałam w miejscu, w którym je zostawiłam, które leżało grzecznie przy zmianie pieluszki? No gdzie?



Wszystko dzieję się za szybko. Tak szybko, że nawet sama nie potrafię powiedzieć kiedy się zaczęło. Kiedy właściwie zaczęła pełzać, raczkować, klękać, wstawać i w końcu (od środy) siadać? Kiedy zaczęła zmieniać pozycje w czasie snu? Kiedy zaczęła przemieszczać się na macie, wychodzić za nią, zmierzać w kierunku kontaktu? Naprawdę nie wiem, kiedy się to wszystko dzieje. Albo kiedy urosły jej włosy? Nawet nie wiedziałam, że urosły dopóki nie zobaczyłam wcześniejszych zdjęć.

Zmiany, zmiany, zmiany. Ledwo ustalimy sobie jakiś rytm dnia, zaraz trzeba go zmodyfikować. Kiedy była mała wychodziłyśmy na spacer o 12, teraz już o 10-11. Kilka drzemek zamieniło się w dwie. Ale największe zmiany zaszły w spacerach. Spacery generalnie były do spania. Smoczek w usta, przytulaczek przy buźce. Śpimy. Aż tu wszystko się zmieniło kiedy Jagoda nauczyła się siadać. Bo skoro siedzieć potrafi to leżeć już nie chce, a skoro leżeć nie chce to i spania nie ma. Problem w tym, że w ciągu dnia Jagoda spałą tylko na spacerach, łóżeczko wtedy gryzie. I jak tu z tego wybrnąć? Mała zmęczona, trze oczka, płacze. W końcu, po wielu próbach zasypia. I coś mi się zdaje, że nieuchronnie zbliża się chwila, w której dwie drzemki zamienią się w jedną ;)

Zmiany także w kąpieli, tu akurat na plus, bo Jagoda siedzi sobie w wanience, zamiast leżeć i nerwowo uderzać na oślep nogami i rękami.

Przed nami jeszcze jedna bardzo ważna zmiana. Mianowicie zmiana położenia niektórych przedmiotów w domu, zabezpieczenie szafek, szuflad, kantów, gniazdek i Bóg wie czego jeszcze. No i drewniane łóżeczko. Przestaje się sprawdzać kiedy Jagoda wstaje w nim trzymając się szczebelek, a później równie szybko się przewraca. Jak już znajdziemy sposoby na sprawienie pierwszych wypraw Jagody nieco bezpieczniejszymi to z pewnością się podzielimy. Póki co bilans to kilka siniaków, jedna przyskrzyniona szufladą rączka, kilkanaście uderzeń w szczebelki łóżeczka i dziesiątki upadków na macie, czy dywanie na podłodze. Chyba.. nie jest tak źle?

2 komentarze:

  1. Czytam z zapartym tchem i dociera do mnie, że lada moment będę przeżywać to samo co Ty :-) niestety ten czas tak szybko leci, że nie obejrzymy się nawet a trzeba będzie wyprawkę do szkoły szykować! Obłęd :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...