środa, 10 września 2014

(Nie)zadbana mama

Mamy w filmach zawsze są piękne. Wstają z idealną fryzurą i pełnym makijażem. Mają dobrane spodnie do bluzki, bluzkę do żakietu i tak dalej. I chodzą na spacery w szpilkach.



"Nie będziesz miała czasu zjeść śniadania ani pójść siku" - powiedziała mi w ciąży koleżanka. Pomyślałam, że przesadza. Że przecież byłam nianią tyle czasu i wiem, że nie jest aż tak źle. Było. I to już w szpitalu.

Pierwsze dwa-trzy tygodnie naprawdę nie potrafiłam się ogarnąć. Jagoda płakała dzień i noc. Ja miałam stopy jak słonica, co sprawiło, że z trudem mieściłam się w półbuty trzy rozmiary większe. A był styczeń. I śnieg. Ubrania z czasu ciąży nieco na mnie wisiały, w te sprzed oczywiście się nie wbijałam. Makijaż? Jaki makijaż? Kiedy? Po co w ogóle? Dziewczyna, która idąc do piekarni na przeciwko robiła sobie makijaż nagle stwierdziła, po co on? Przyznam, że mój świat się wtedy zatrzymał.


W końcu wzięłam się w garść. Ustaliłam sobie rytm dnia. No dobra, może nie dnia. Rytm poranku. I udało się. Jedna rzecz z głowy.

Patrzę nieco z zazdrością, nieco ze zdziwieniem, na mamy z pomalowanymi paznokciami. Nie z żelami, z paznokciami pomalowanymi zwykłym lakierem. Takim, który po dwóch dniach odpryskuje. Trzeba go zmyć (znów czas!) i pomalować ponownie. Skąd one biorą na to czas?

Dawniej prostowałam włosy. Teraz nie mam na to czasu. No dobra, robię to czasem. Ale po macoszemu i nie za każdym razem. Bo nie mam czasu.

Regulacja brwi.. Kiedy widzę, że moje spojrzenie nabiera dziwnego wyrazu, czas sięgnąć po pęsetę. Zazwyczaj jak dziadek weźmie dziecko na spacer.

Nie mam czasu. Naprawdę nie mam czasu dla siebie. Albo mam problem z jego zarządzaniem. Bo przecież mogłabym teraz malować paznokcie zamiast pisać ten tekst. Ale wiecie co? Piszę, bo chcę Wam (nie)zadbane mamy, powiedzieć jedną rzecz. Jesteśmy piękne. Nawet bez makijażu, z odrostami, z osmarkaną bluzką. Jesteśmy najpiękniejsze na świecie. Dla naszych kruszynek, którym oddajemy swój czas zawsze będziemy najpiękniejsze :) Pamiętajcie o tym. Bo każda z nas z pewnością staje przed lustrem patrząc na swoje rozstępy, zmęczoną twarz i szereg innych mankamentów. Nawet z nimi, a może dzięki nim, jesteśmy najpiękniejsze.

/zdjęcie  kobieta.dziennik.pl

17 komentarzy:

  1. Właśnie mi przypomniałaś że muszę brwi wyregulować :D
    Ps. Ja po nocach robię sobie SPA ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matką brwi powinny odrastać rzadziej :D A ja po nocach to tylko o łóżku marzę ;)

      Usuń
  2. Akurat Ty zawsze masz makijaż :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już tak, ale na początku chodziłam z kremem BB na twarzy :/

      Usuń
  3. Hehe, powrót do pracy po 4 miesiącach macierzyńskiego gwarantuje szybkie "zebranie się do kupy". Bo o ile po bułki bez makijażu wyjdę, to do pracy już nie :) A paznokcie... wystarczy dobry wysuszać lakieru i malujesz wieczorem, jak dzieć spać pójdzie, a mąż robi kolację. Ja czasami daję radę, ale nie oszukujmy się... zazwyczaj mi się nie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A no i jeszcze skubanie brwi to pestka, ale co jak po 3 dniach włosy na nogach znowu puściły wodzę fantazji i trzeba wygospodarować bitą godzinę na ich wykoszenie depilatorem...

    OdpowiedzUsuń
  5. Jednym słowem przesrane! Ja mam to samo. Moja córka ma pol roku ale tez przez pierwsze 3 miechy non stop się darla, z reszta teraz tez placze ale wychodza jej zęby wiec to zrozumiałe. Jest strasznym glodomorem. Do tego wazę 3 kg mniej jak przed ciąża, mam plamy hormonalne na twarzy typu ostuda, tradzik czy cholera wie co to jest, zakola na czole, wieczny okres albo plamienia, także nie sluzy mi karmienie, a córka niestety nie toleruje żadnego mleka modyfikowanego:/ nie mam czasu na nic! Ani na kosmetyczke ani na lekarza! Do tego zero pomocy męża, bo nigdy go nie ma. Gdyby nie moja mama to chyba bym się pochlastala :-) chciałam mieć drugie dziecko ale jednak chyba sobie odpuszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy sama to sobie napisałam? Jakbym siebie czytała! Wszystko się zgadza poza ostudą (uf, chociaż coś mi się upiekło ;))

      Usuń
    2. Dokładnie! Ja czytając Twój blog czuje się jakbym czytała o sobie ;)

      Usuń
  6. Jeszcze raz ja! Muszę sobie pomarudzic hehe a co! Ja marzę o tym żeby ktoś wziął moje dziecko na spacer, babcia, dziadek ktokolwiek na godzinke albo chociaż na pół Mój mąż niestety przez pol roku jeszcze tego nie zrobił :o wyobrazacie sobie! Ani razu sam nie wziął dziecka na spacer :/!!!! Wiecznie tylko tłumaczenia ze on nie ma czasu blablabla ze przesadzam, a rzeczywistości jak ma czas to woli siedziec przed kompem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo widzę,że możemy sobie rękę podać. Mamy tego samego męża? Maryśka ma już 20miesięcy i ani razu z ojcem nie wyszła! Kilka razy zostali sami kiedy byłam tak sfrustrowana,że ubierałam się i wychodziłam,całkiem dobrze sobie poradzili i może to by był dobry pomysł nakarmic dzięcię i wyjść. Moja tez cały czas jest na cycku. Mieszkam daleko od rodziny więc radze sobie sama,męża praca zmusza go do częstych delegacji,pomaga wstanie rano z uśmiechem i nakręcanie się,że inni mają gorzej ;)

      Usuń
    2. Mój mąż też komputerowy. Jagodą się zajmuje tylko jak się kąpię. Ale czasem wsadzałam małą do wózka i mówiłam "idź z nią na spacer". Kilka razy poszedł. Najlepiej ma w nocy. Nie wstaje do małej, bo.. jej nie słyszy! Nawet jak się uderzy głową w szczebelki i aż ściany się trzęsą od płaczu, on nie słyszy!

      Usuń
    3. Mój mąż nie wstaje do Malej w nocy bo cyt." nie ma cyca", a mała potrafi się budzić co dwie godziny albo co godzinę nawet:/ Mąż ma mocny sen i rzadko ją a slyszy nie to co ja "wiecznie czuwajaca" hehe

      Usuń
    4. Jak tak czytam Wasze komentarze to chyba zaczynam się cieszyć że nie mam męża :D

      Usuń
    5. Mój mąż też nie słyszy, a jak słyszy to też nie wstaje bo nie ma cyca i od roku to on zawsze rano musi się wyspać.

      Usuń
    6. Matko, Dziewczyny przepraszam, że to napiszę,ale baaardzo współczuję Wam mężów. Ja raczej nie zdecydowałabym się na życie i dziecko z kimś takim. Oczywiście, że nie można przewidzieć pewnych sytuacji,ale jest ogrom takich, które wskazują nam na to jakim mężczyzna będzie ojcem. Za 4 miesiące zostanę mama i może mój pogląd się zweryfikuje,ale coś mi się nie wydaje...

      Usuń
  7. To teraz pomyślcie sobie, że ja oprócz malucha w wieku 6-mcy mam jeszcze 2,5 rocznego brzdąca a moja przyjaciółka ma dzieci w takim samym wieku jak ja z czego jedno jest sparaliżowane od pasa w dół i ona z tymi dziecmi sama przez większośc dnia a cztery razy w tygodniu z młodszą jeździ na rehabilitację i codziennie dwa razy przez godzine cwiczy z nią w domu....także tego no nie użalac się nad sobą bo miec jedno małe dzieciątko to jak byc na wakacjach uwierzcie mi kochane :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...