poniedziałek, 29 września 2014

Mama idzie do pracy

Cicho tu. A powód jest jeden. Mama poszła do pracy.

Tak nagle. Z dnia na dzień. Chyba tak nawet lepiej, bo nie miałam czasu za dużo myśleć i się rozczulać. Wiadomo, w idealnym świecie miałabym furę pieniędzy i mogła zostać z Jagodą w domu co najmniej  aż nie skończy trzech lat. Ale, że świat idealny nie jest, poszłam.



Pracuję w prywatnym, katolickim przedszkolu. Na pół etatu, po 4 godziny dziennie. Niewiele. A jednak nagle zabrakło czasu na wszystko. Kiedy skoczyć po zakupy (słoiczki znów się kończą, kaszki prawie nie ma, dobrze chociaż, że zapas pieluch poczyniony)? Jak i kiedy wcisnąć spacer (zazwyczaj go zaczynam i w trakcie wózek przejmuje babcia)? Pranie (w sobotę nadrabiam)? Gotowanie (odpuściłam temat)? Generalnie póki co jestem niezorganizowana.

Serce mi czasem ściska. Gdy nie mogę wyjść z nią na spacer, gdy głaszczę po głowie inne dzieci, żeby zasnęły, zamiast niej. Rozłąka jest ciężka. Ale zostawiam ją każdego dnia w najlepszych rękach - w rękach mojej mamy. I wiem, że zadba o nią równie dobrze, a pewnie nawet lepiej.

Jak Jagoda znosi rozłąkę? Mam wrażenie, że nie zdaje sobie z niej sprawy. Nie wydaje się stęskniona, nie płacze, gdy wychodzę. Chyba jest jeszcze za mała. I dobrze, bo na pewno łatwiej zniesie to teraz, niż gdybym poszła do pracy za kilka miesięcy. Albo tak bardzo kocha babcię (a w to nie wątpię), że rozstanie ze mną nie jest dla niej straszne.

Czy coś zyskałam? Na pewno dodatkowy grosz. Wyrwanie, odpoczynek od domowej monotonni? Raczej nie. Zamieniam jedno dziecko na 60 dzieci. Także płaczących, zasmarkanych, często niegrzecznych. Hałas zamieniam na jeszcze większy hałas. Może, gdybym siedziała za biurkiem? Ale tak nie, nie mogę powiedzieć, że w pracy odpoczywam.

Na razie to nasze początki. Pracuję od środy. Pewnie wiele dylematów i problemów jeszcze przed nami. I z pewnością będę się nimi z Wami dzielić. A jakiego Wy jesteście zdania? Kiedy mama powinna pójść/wrócić do pracy? Postanowiłyście zostać ze swoimi maleństwami w domu?

14 komentarzy:

  1. Jak masz własną działalność to nie masz wolnego. Praktycznie po 1miesiacu wrocilam do pracy. Zajmowala sie Agatka babcia Jola a Igor w przedszkolu. Teraz po wakacjach mała zmiana... Igor do "0" a Agata do opiekunki na 3 dni. Bylo dobrze ale wczoraj (pon) byl pierwszy kryzys... Nie chciala isc.... Powod Igor byl chory a wiec on, Agata i Ja bylismy w domu przez parę dni i ciezko jej bylo wejść znowu w rytm. Jest ciężko zostawiać dzieci ale ja lubię na te 5h sie stęsknić za nimi a wiem że są pod dobrą opieka

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wracam od lutego na 8 godzin i nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, że masz kogoś z rodziny z kim zostawiasz Jagodę... U mnie w grę wchodzi jedynie żłobek, a ja na samą myśl dostaję palpitacji serca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Monia. Sama sobie zazdroszczę. Inaczej na pewno nie zostawiłabym 8-miesięcznego dziecka. Nie dałabym rady. Fajnie, że Ci się udało do lutego przeciągnąć. Pewnie zaległy urlop i te sprawy?

      Usuń
    2. Tak zaległy urlop który muszę wykorzystać bo im się ekwiwalentu płacić nie chce, ale może i dobrze w grudniu zacznę powoli Marysię przyzwyczajać. PS. Chyba kamerę w tym żłobku zainstaluję i będę podglądać co tam się dzieje...

      Usuń
  3. Za to Jagodzia bardzo się cieszy, gdy widzi codziennie ciocię wracającą z pracy :) I razem czekamy na mamę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę czytając ten post lekko się zdenerwowałam. Wracasz na 4 godziny i twierdzisz że nie masz kiedy domu ogarnąć? Dobre sobie. Kobiety wracają do pracy na 8 czasem 10 godzin i dają radę a Ty robisz wielkie halo o raptem 4 godziny? Piszesz na fb że byś jej za nic do żłóbka nie oddała. Super. Mówisz tak bo masz mamę. Ja nie mam i muszę oddać córcie do żłobka. Też nie chcę ale niestety do pracy wrócić muszę. I co z tego że serce mi się kraje i ten pomysł mi się nie podoba. Zachowujesz się jak księżniczka. Gdyby mama Ci z nią nie została to nie poszłabyś do pracy? A piszesz że fury pieniędzy nie masz i ich potrzebujesz. Po prostu żyjesz w jakimś matriksie bo masz opiekę i możesz pisać bzdety. O wyjście z koleżankami też upisałaś jakie to wydarzenie. Ja wychodzę czasem do kina z koleżanką i z dzieckiem zostaje tata. Nic szczególnego i nic fantastycznego. Ale jak się ma problem w komunikacji z mężem to tak bywa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam kiedy domu ogarnąć nie dlatego, że zaczęłam pracować 4 godziny dziennie, ale dlatego, że chcę Jagodzie poświęcić maksymalną ilość czasu. I nie biegam w ciągu dnia ze ścierką do kurzu, bo wolę w tym czasie się z nią bawić, a kurze zetrzeć jak śpi. Tak samo robiłam, jak nie pracowałam 4 godzin. I gdybym pracowała 8 robiłabym to samo.
    Gdyby mama nie została z Jagodą nie poszłabym do pracy na etat zanim nie skończyła by 3 lat i nie poszła do przedszkola. Moje złe doświadczenia ze żłobkiem nie pozwoliłyby mi jej tam wysłać, choć na pewno są różne i po prostu źle trafiłam.
    Super, że wychodzisz do kina. Dla mnie to jednak wydarzenie. Nie chcesz? Nie czytaj! Nikt nie zmusza.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię czytać Twojego bloga, ale z tego postu bije jednak lekka przesada. 4 godziny rozłąki, córka pod opieką mamy i dalej Ci żal... Przecież to luksus! Ja pracuję 8 godzin, dziecko musi do żłobka, po powrocie (17:30) muszę jeszcze ogarnać mieszkanie, ugotować (zazwyczaj mąż walczy z tym problemem, bo ja chcę się zająć dzieckiem choć chwilę), wykąpać dziecko jak przyjdzie na to pora, pranie raz w tygodniu w sobotę, ale za to całą sobotę, zakupy... Nie biegasz ze szmatką tylko bawisz się z córką? Super, ale jakbym ja nigdy nie biegała ze szmatką, to by mi mieszkanie zarosło po jakimś czasie. Też staram się robić większość jak śpi, ale aż tyle nie śpi... Wieczorami padam na twarz, ale rano przychodzi nowy dzień i wszystko zaczyna się od nowa. I nie narzekam, nie mam wyjścia, poza tym nie uważam, żeby było źle. A dziecku kontakt z innymi dziećmi w żłobku na pewno wyjdzie na dobre, nie będzie wychowane jako pępek świata. Choć dla mnie nim jest.

    OdpowiedzUsuń
  7. No właśnie dokładnie piszę o tym w poprzednim komentarzu I cieszę się że nie jestem jedna bo myślałam, że już ze mną coś nie tak. Dla mnie przesada jest znaczna. Bo Jagodowa Mamo im dziecko starsze tym i gorzej i lepiej. Samo się zabawi ale też więcej uwagi czasem trzeba poświęcić. Więc pisanie jak to się bawisz jest przesadzone. Co powiesz pózniej? Jak dziecku trzeba organizowac zabawę i często w niej uczestniczyć? Zarośniesz w brudzie? I powiesz sorry ja mam dziecko nie mam kiedy sprzątać? I uważasz że to jest usprawiedliwienie? Piszę też o tym że trzeba po prostu wziąć się w garść i zorganizować wszystko a nie marudzić i szukać usprawiedliwienia! A co mają powiedzieć matki z 2, 3 dzieci? Że nic nie będą robiły bo mają sajgon? Doskonale sobie radzą. A to że Ty nie potrafisz to Twój problem. Poza tym..nie mówię wcale o sprzątaniu bez przerwy ale niestety trzeba to robić. I też sprzątam jak dziecko śpi. I to też nic szczególnego. Gdybyś pracowała 8 godzin to miałabyś po prostu mniej czasu na wszystko inne i chyba wtedy byłaby katastrofa! Mama wracająca do pracy to trudny temat ale tak jak napisała dziewczyna wyżej w Twoim przypadku to luksus a jeszcze panikujesz. I aż złość bierze że zamiast się cieszyć że masz lepiej niż 3/4 kobiet na świecie to jeszcze Ci źle. Co do komentarza że nie muszę czytać. Nie wiem w takim razie po co piszesz tego bloga. Bo pisząc go musisz mieć świadomość że ktoś może mieć inne zdanie i to napisać. Chyba że nie można napisać ani słowa krytyki bo od razu atakujesz że nie muszę czytać. Przyjmujesz tylko pochwały? Nie mogę napisać co myślę? Więc po co to piszesz? Skoro piszesz ogólnie mam prawo napisać że coś mi się nie podoba. I ten komentarz moim zdaniem doskonale pokazuje Twoje nastawienie. Ja, mój nos, moja tęsknota, ja mam najgorzej.. a jak Tobie się nie podoba to nie czytaj. Masz rację..lepiej nie czytać. Pozdawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny, proszę. Czytajcie to, co jest napisane i nie dopowiadajcie sobie stu innych rzeczy.
    Czy w tej notce jest gdzieś napisane jak to mi źle? Nie jest! Jest napisane, że tęsknię. Bo tęsknię. Nie jakoś obsesyjnie, ale to chyba nic dziwnego, że wolałabym być w tym czasie z nią. Jak każda matka (chyba ;)).
    Notkę napisałam po 3 dniach pracy! 3 dniach! Więc sory, ale jakoś w 3 dni się nie przeorganizowałam. Poszłabym do pracy na 2 godziny i też musiałabym się przeorganizować. To kwestia czasu. Tylko i wyłącznie. Jedyne na co mogę narzekać to godziny pracy, bo zupełnie czym innym byłaby praca 8-12, a czym innym 12-16, bo wypadają mi dwa posiłki małej i dwa spacery. Stąd też głównie niezorganizowanie.
    Sprzątam jak śpi, bo Jagoda jest bardzo absorbująca. Zakupy i większe sprzątanie w sobotę. Tak jak piszecie.
    Nie chcesz, nie czytaj, odnosi się tylko i wyłącznie do tego, że jeśli jakiś temat nie jest dla Ciebie ciekawy, to nie trać na niego czasu. Nie ma nic wspólnego z krytyką.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niczego sobie nie dopowiedziałam. Napisałaś, że serce Ci się ściska, że nie możesz wyjść z córką na spacer, że głaszczesz po głowie inne dzieci zamiast niej. Określiłam to tylko jako żal, bo przecież żałujesz, że nie możesz tego czasu z nią spędzić. I nie musisz się bronić, ja Cię wcale nie atakuję. Chciałam Ci tylko pokazać jak to wygląda w przypadku innych, że Twoja sytuacja nie jest zła i zamiast smutku z rozłąki powinnaś się (moim zdaniem) cieszyć, że już za 4 godziny wrócisz. Moje dziecko też jest wymagające, samo bawić się potrafi, ale zazwyczaj nie lubi. Wymaga niemalże cały czas towarzystwa, wspólnej zabawy, opowiadania, noszenia. Ale ostatecznie na wszystko znajdzie się czas.

    P.S. Nie każda matka chciałaby z dzieckiem spędzić 24 godziny na dobę. Nie odbierz tego źle, moje dziecko jest dla mnie najważniejsze na świecie, ale nie jest końcem świata. Pracuję, bo raz, że muszę, a dwa, że praca zawodowa definiuje po części moją osobę. I chociaż zamiast wykonać piękny makijaż oka, jak robiłam wcześniej, robię tylko podstawowy, bo w pozostałym czasie wolę sobie popiać z zachwytu nad swoim dzieckiem, bo przecież właśnie zrobiło 7 samodzielnych kroczków, a wczoraj było np. "tylko" 6, to jednak rozłąka pozwala mi jeszcze bardziej docenić jak dużo mam.

    Życzę powodzenia i zorganizowania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo żałuję, że nie jestem wtedy z nią, ale to nie znaczy, że mi źle. Nie idę z płaczem do pracy. I ogromnie się cieszyłam i cieszę nadal, że ją znalazłam. Nie chcę się licytować na to, kto ma gorzej. Znam wiele mam, które nie pracują wcale i są z dziećmi w domu. I które kiedy dziecko idzie do przedszkola to odbierają je po dwóch godzinach, bo tak tęsknią. Znam też takie, które pracują po 8 godzin dziennie. I niezależnie od sytuacji zawodowej każda mówi, że nie ma czasu ;)
      I zgadzam się w 100%, że taka rozłąka pozwala docenić to, co się ma. Cudownie jest wracać do domu, gdy maluszek czeka :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...