niedziela, 14 czerwca 2015

Tylko we dwie

Mija już prawie miesiąc odkąd Jagodowy Tata pracuje w delegacji i widujemy go tylko w weekendy. Nagle pewne rzeczy, jak na przykład zakupy, stały się organizacyjnie trudniejsze. Czapki z głów przed samotnymi matkami. Naprawdę!




I teraz i wcześniej często spotykałam się z niepochlebnymi opiniami na temat samotnych mam. Wydawanych tak po prostu, bez poznania sytuacji danej osoby. Zazwyczaj słyszę "puściła się i teraz jest sama", "ma nauczkę", "myślała dupą zamiast mózgiem". I za każdym razem krew się we mnie gotuje. Serio? A co z mamami samotnymi z wyboru, z tymi, które zostały zostawione przez męża/chłopaka, który nie sprostał nowej sytuacji, z tymi, których mąż odszedł do innej kobiety? A nawet jeśli któraś z mam naprawdę się "puściła". Co nam do tego? Czy osoba tak komentująca zdaje sobie sprawę z tego, jak wielką pracę odwala codziennie ta "puszczalska"? Nie sądzę. Inaczej ugryzłaby się w język.

Ja na szczęście mogę liczyć na pomoc moich rodziców. Kiedy idę do pracy Jagoda zostaje z babcią. Zaraz po pracy wracam do domu i staję na rzęsach, żeby być i mamą i tatą. Żeby i wygłupów i zabaw i jedzenia i czytania było dosyć. Wciąż czuję, że powinnam wynagrodzić Jagodzie obecny stan. Dlatego dwoję się i troję, żeby zapewnić jej szereg atrakcji, chwile radości. By mogła robić to, co lubi, nawet jeśli masa obowiązków czeka w domu. W drodze do domu robimy zakupy. A później uciekamy na plac zabaw, gdzie Jagoda szaleje do wieczora. Kąpiel, kolacja, usypianie i Jagoda idzie spać. A ja zabieram się za wszystko, czego nie zrobiłam wcześniej, kiedy byłam mamą i tatą równocześnie i nie mogłam się rozmnożyć. Bogu dzięki za babcię i dziadka, którzy mieszkają niedaleko. Za to, że musząc zrobić większe zakupy nie muszę kombinować tak, jak moja sąsiadka i czekać aż Jagoda zaśnie, a później z drżącym sercem wsiadać w samochód i pędzić do sklepu po drodze modląc się, by mała się nie obudziła.

Często narzekamy na tatusiów. Że za mało czasu poświęcają dziecku, że wszystko na naszej głowie. Ale kiedy tych tatusiów nie ma dopiero pojawia się problem. Nawet wyjście z psem staje się logistycznym przedsięwzięciem. I nawet jeśli pomoc taty ograniczy się do zerknięcia na dziecko z kanapy jestem pewna, że każda mama, która nawet na taką pomoc nie może liczyć, z pewnością by ją doceniła.

2 komentarze:

  1. Ja akurat jestem mamą, która sama wychowuje dziecko i muszę przyznać, że choć jest bardzo ciężko, to naprawdę nauczyło mnie to organizacji. Wszystko da się zrobić, czasami trzeba tylko uruchomić wyobraźnię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę szacunek. Wiem, że to kwestia organizacji, pewnie też przyzwyczajenia. Ale naprawdę masa rzeczy jest dużo trudniejsza i wymaga porządnego zaplanowania.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...