niedziela, 7 grudnia 2014

Mikołajki niemowlaka

Czy warto coś organizować, wychodzić, jeździć skoro nasze dziecko i tak nie będzie tego pamiętać? Warto, żeby dostarczać mu nowych wrażeń. Tak samo, jak dbamy o rozwój naszego dziecka podając mu wartościowe posiłki, czy kupując/robiąc edukacyjne zabawki, tak samo pozytywnie wpływamy na nie stwarzając sytuacje będące dla naszej pociechy nowym doświadczeniem.



Dlatego też postarałam się, żeby mikołajki były czymś więcej niż zwykłym dniem.

Zaczęłyśmy dzień o 6.30 (oczywiście ku mojemu niezadowoleniu). Przy butkach, których i tak Jagoda nie nosi, pojawiły się drobne prezenty. W mojej rodzinie zawsze 6 grudnia Mikołaj przynosił słodycze. Ale, że Jagoda na nie jeszcze za mała, prezentami były niewielkie zabawki.


Po śniadanku poszłyśmy do Babci, a u mniej również Mikołaj coś zostawił. Z prezentem zjawiła się jeszcze ciocia :)


Choć wiedziałam, że Jagoda niewiele z tego zrozumie, po południu wybrałyśmy się na mikołajki organizowane na rynku miejskim. Nie przewidziałam jednak, że z racji niezłej pogody i soboty, ludzi będzie całe mnóstwo. Utknęłyśmy z wózkiem w tłumie i nie mogłam znaleźć żadnej drogi ewakuacji z centrum rynku. Bardzo powoli przemieszczając się w tym kierunku, w którym dostrzegałam jakieś przejście, znalazłyśmy się przy samej choince tuż przed uroczystym odpaleniem na niej światełek. Mina Jagody, gdy przed nią z ciemności wyłoniła się pięknie oświetlona choinka - bezcenna :)


Pierwsze mikołajki nie zostaną w pamięci mojej córeczki, ale dzięki zdjęciom będę jej mogła kiedyś opowiedzieć o tym dniu. A jak Wy spędziliście 6 grudnia? :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...