wtorek, 11 marca 2014

Te pierwsze chwile..

Magia! Do dziś nie wierzę w cud jakim było pojawienie się na świecie Jagody.

Już na dwa lata przed ślubem wiedziałam, że nie jest ok, więc za w czasu rozpoczęliśmy leczenie. Starać zaczęliśmy się w dniu ślubu :) Po pół roku wreszcie się udało. Delikatna druga kreska na teście. Dla pewności pobiegłam na betę. Dodatnia! Kupiłam mężowi książkę "Super tata". Popłakał się ze szczęścia. Po 3 dniach znów płakaliśmy. Poronienie samoistne.

W maju znów dwie kreski na teście, znów beta i znów radość choć taka bardziej nieśmiała. Każdy dzień był radością, ale też strachem. I oczekiwaniem. Najpierw na pierwszą wizytę, później na bijące serduszko, na koniec pierwszego trymestru..

W ostatnich dniach ciąży wcale nie czułam się gotowa na jej pojawienie. Wszystko było przygotowane, książki były przeczytane, doświadczenie zdobyte w czasie wieloletniej pracy jako niania. A mimo to nie czułam się gotowa.

W nocy przed cesarskim cięciem leżałam sama na sali i nie potrafiłam uwierzyć, że jutro już będę miała córeczkę w ramionach. Nie potrafiłam sobie wyobrazić ani jej, ani tego, jak to będzie.

Po wyjęciu małej z brzucha płakałam, widziałam ją, ucałowałam, ale mimo to nie docierało do mnie, że to moje dziecko, że oto wszystko się zmieniło, że zostałam mamą.
Po powrocie na salę położna położyła małą obok mnie. I wtedy to poczułam! Jestem mamą! To moje dziecko! I wtedy zmieniło się wszystko. I nawet poczułam, że dawnej Agnieszki już nie ma. Od tej chwili stałam się nową osobą - stałam się mamą!

Nasza pierwsza wspólna chwila. Nie zapomnę nigdy!

1 komentarz:

  1. Ja też stałam się inna po pojawieniu się Ąte:) To piękna granica:D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...