Zefir stał się dla nas namiastką dziecka, o które bezskutecznie się staraliśmy. I tak, przyznam bez bicia, był rozpuszczany na każdym kroku i kochany z całych sił. Najbardziej lubi spędzać czas na naszych kolanach lub rękach, a kiedy nas nie ma kładzie się na naszych ubraniach.
Przez cały okres ciąży słyszałam od ludzi "dobra rada", co oznacza pies przy niemowlęciu. O tym ile problemów nas czeka, o tym, jaki będzie zazdrosny, jak będzie chciał pozbyć się dziecka. Niemal każdy przekonywał nas, że będziemy musieli się go pozbyć. Słuchałam po raz setny tego samego, myśląc, że nie ma możliwości byśmy pozbyli się Zefirka i mając wewnętrzną pewność, że Zef stanie na wysokości zadania i pokocha Jagodę równo mocno, a nawet jeszcze mocniej, jak nas.
Poczytałam trochę, porozmawiałam z osobami, którzy mieli psa, kiedy urodziło się im dziecko, a przede wszystkim posłuchałam rad naszych cudownych weterynarzy. Mąż zawiózł do domu pachnącą Jagodą pieluszkę Zefirowi jeszcze kiedy byłyśmy w szpitalu. Oczywiście Zefir zapoznał się z zapachem i położył na niej spać. Po powrocie do domu pokazałam Zefkowi Jagódkę i pozwoliłam mu ją obwąchać. Nasz piesek szalał ze szczęścia, że jego pani wreszcie wróciła do domu. Był także zainteresowany swoją małą panią.
W czasie pierwszych dni Zefir pilnował Jagody przez szczebelki łóżeczka. Wykorzystywał także okazje, gdy karmiłam ją piersią i dbał o to by znaleźć się wtedy na moich kolanach albo blisko nas (robi to zresztą do dzisiaj). Prawdziwa przygoda zaczęła się jednak, kiedy to Jagoda zaczęła się interesować pieskiem. Najpierw przyglądała mu się zdziwiona, chyba nie bardzo wiedząc "co" to takiego. Później obserwowała go, kiedy tylko pojawił się w jej polu widzenia. Z czasem zaczęła się do niego uśmiechać, mówić do niego, a nawet głośno śmiać. Jakieś 3 tygodnie temu ich relacje weszły w fazę dotyku. Jagoda aż się trzęsie by chwycić go za sierść. Oczywiście ciągnie przy tym Zefa. A on z anielską cierpliwością patrzy na nią, czasem ucieka, ale nigdy nie zrobił jej krzywdy.
Myślę, że mogę powiedzieć, że Zefir jest przyjacielem Jagodzi. Interesuje ją jak nikt inny. Potrafi ją uspokoić, gdy płacze i rozśmieszyć. Mam nadzieję, że wiele pięknych lat przed nimi i że nasza córeczka od maleńkiego przekona się, jak bardzo potrafi kochać pies. Być może kolejność powinna być odwrotna. Ale nasz przykład pokazuje, że nie taki diabeł straszny. O plusach kontaktu niemowlęcia z psem mówiła nam nawet położna w szkole rodzenia, zapewniając, że zmniejsza to ryzyko późniejszej alergii.
Drogie przyszłe mamy. Jeśli jesteście w takiej sytuacji, w jakiej byliśmy my, nie martwcie się. Przecież nasze psy to niezwykle mądre zwierzęta. Kochają nas, więc pokochają także maleństwo, które my kochamy. Jedyne, co musimy im dać to czas i ciepło. Bardzo staram się, by Zefir nie czuł się odtrącony i choć nie mamy już dla siebie tyle czasu, co wcześniej, codziennie pokazuję mu, że jest dla mnie równie ważny, jak przed pojawieniem się Jagody.
A poniżej kilka przykładów komitywy Zefir-Jagoda ;)
Pierwszy dzień Jagody w domu
Zefik pilnuje Jagódki
Byleby być blisko niej
Jedna z rozmów :)







